pixel Cech NiH Terapie kwantowe

8. Świadomość a zdrowie cz. 2

 

Wszystko, co widzisz na zewnątrz, to projekcja twojej osoby na świat. A to, jak się czujesz - jest odpowiedzią świata na twoje zamiary. W zasadzie mechanizm wydaje się prosty, logiczny, wart przetestowania. Dlaczego jednak tak mało ludzi go testuje i jest w pełni zdrowia?

Czyżby nie chcieli? A może zostali zmanipulowani przez…? No przez kogo?

Ciało odzwierciedla to, w co wierzy umysł, twoja intencja zaczyna wywierać na nie wpływ. Możesz prześledzić ten mechanizm dzięki testowaniu mięśni - na pewno znasz ten test z wyprostowanym ramieniem (już o nim wspominałem). Gdy wzbudzasz w sobie myśli pełne miłości lub myślisz o kimś, kogo kochasz, twoje ramię nabiera siły. Gdy zaś myślisz o czymś negatywnym, ramię natychmiast siły te traci, a mięśnie stają się słabszymi. Ciało błyskawicznie reaguje na to, w co wierzy umysł.

Gdy stajesz się osobą otwartą, pogodną i pełną wiary w dobro, wspierasz innych, uwalniając ich od złych scenariuszy życia, wzmacniasz przez to swój system odpornościowy i zwiększasz wydajność mięśni. Niektórzy ludzie, zaangażowani w duchową pracę lub zajmujący się metafizyką, mają pogodne spojrzenie na świat. W tej ich postawie bardzo pomocna jest gotowość do zaakceptowania wszystkiego, co tylko zamanifestuje się na fizycznym planie. Są zawsze otwarci i gotowi wejrzeć we własną świadomość, aby zobaczyć, co przyciąga ich uwagę i pełni są zrozumienia, że cokolwiek ma miejsce w ich życiu, zachodzi po to, by zostać uzdrowione.

Zamiast wstydzić się, że są adeptami duchowości, ale z fizycznymi chorobami, stają się wdzięczni i mówią: „ Aha!  Ujawniło się coś, co musi zostać w tobie wyleczone”.

To istotne mieć taką zdolność zauważania różnych rzeczy, które należy uzdrowić. Jest to oznaka postępu i samorozwoju. Możesz się tylko cieszyć, że masz szansę uzdrowić to, co paradoksalnie pojawiło się w procesie ważnego, ale nagłego postępu duchowego (np. karmy). Większość wielkich mistyków świata miało wiele chorób fizycznych, bo oni w danym momencie mogli coś pozytywnego zrobić w zakresie uzdrowienia całego społeczeństwa.

Choroba to tylko wołanie twojej świadomości o zwrócenie uwagi na coś, nad czym trzeba popracować. Być może okazuje się, że jest coś, z powodu czego czujesz się winnym, boisz się, lub masz inne negatywne emocje. Zmień to.

Czasami istnieje w kimś jakiś system wierzeń, z którego powinien zrezygnować i go w sobie unieważnić. Może to być też coś, co należy komuś lub czemuś wybaczyć. Albo coś, co powinien pokochać. Taki ktoś, żyjący świadomie, podziękuje za możliwość skierowania uwagi na swój problem, to oczywiste. Powie: "Dziękujemy ci nieprawidłowości za wskazówki. Już rozumiem. Zmusiłaś mnie do przyjrzenia się sposobowi, w jaki byłem za mało doskonały, lub za mało sobie samemu poświęcałem uwagi, akceptacji i miłości. Albo powie, na przykład: "Dziękuję, hipoglikemio, za pokazanie mi, do jakiego stopnia żyłem w strachu". To jest proces samouzdrawiania.

Ból służy jakiemuś celowi, a ja proponuję tobie spojrzeć na niego teraz w inny sposób. To tak, jak z zamianą cytryn w lemoniadę. Zamiast użalać się nad sobą i odczuwać urazę w związku z chorobą, zamiast mówić: „Och, ja nieszczęsny!”, czy być ofiarą - od teraz mówisz: „Co ta choroba stara się mi powiedzieć? Czego mam się z niej nauczyć?”

Zgłębiasz wówczas wiedzę o naturze świadomości i odkrywasz, co tak naprawdę leży u źródła wszystkich chorób, dzięki czemu możesz to uzdrowić za sprawą swojego poszerzonego zrozumienia.

Podstawowe narzędzia, jakich będziesz potrzebował, to ochota i otwarty umysł. Należy przyjrzeć się  temu, co prosiło o tę uwagę, żeby mogło zostać uzdrowione. To wcale nie paradoks, uleczenie ciała zachodzi dzięki wyleczeniu umysłu.

Wszystkie choroby fizyczne, od których można się uwolnić, uleczą się same dzięki uzdrowieniu przez ciebie własnych form myślowych.

Wszystkie uzdrowienia wynikają z otwartości na nowe i z gotowości do uwolnienia się od ciągłego potępiania siebie i innych; od krytykanctwa, użalania się nad sobą, żalu w ogóle i wszystkich negatywnych energii na poziomach określonych przez Davida R. Howkinsa, w książce „Przywracanie zdrowia”, jako niskie. Niskie energie to również uraza, zamartwianie się, niepokój, pretensje, pogarda i nienawiść do siebie. Uwolnienie się od tego wszystkiego umożliwia zmianę pola energii na takie, które powoduje uzdrowienie.  

Systemy wierzeń są tak rozpowszechnione w ludzkiej kulturze, że pewnie naiwnie myślisz, że muszą więc być pozytywne, ponieważ inaczej nikt przecież nie dawałby im wiary. Jednak jedyna realność, jaką posiadają, znajduje się na poziomie form myślowych. Fakt, że panuje zgoda odnośnie pewnych form myślowych, nie nadaje im realności. Religia, medycyna, lekarstwa. To, że mają swoich wyznawców, oznacza jedynie to, że istnieje swego rodzaju porozumienie, co do nich w zakresie rzeczywistości uzgodnionej.

A gdyby tak odmówić wchodzenia w zbiorowe systemy wierzeń, mówiące o tych wszystkich grzechach, chorobach i gdy tylko się pojawiają - obserwować i niwelować, poddając w wątpliwość ich sens? Wiara nie przenosi gór. Wiara zamyka na poznawanie. To wątpliwości otwierają duszę na nowe, w tym być może nawet na lewitację, skoro już o przenoszeniu gór była tu mowa.  

Można też odmówić wiary w te wszystkie, oparte na podejrzanych intencjach, programy edukacyjne, informujące o chorobach serca, cholesterolu, itp. Gdy tylko choroba zostaje wymyślona - ludzie stają się od niej zależni. W pandemię grypy nikt nie uwierzył i koncerny farmaceutyczne przegrały całą medialną kampanię implikowania społecznościom strachu. Nie musisz mi wierzyć, ale my tak naprawdę podlegamy jedynie temu, w co skrycie wierzymy. Uwierz mi.

Już pisałem w pierwszej części artykułu o zdrowiu, że związek między ciałem, umysłem i duchem jest bardzo istotny. Trzeba zrozumieć samą świadomość, ponieważ wszelkie doświadczenie zachodzi jedynie w niej samej. Odkryto, że dzięki mocy pól energii, uzdrawianie zachodzi w następstwie naszych postaw i systemów wierzeń, które wyznajemy. Dlatego też zdrowie w dużym stopniu jest odzwierciedleniem energetycznych poziomów świadomości.

Aby ułatwić logicznemu umysłowi zrozumienie tej zależności, można posłużyć się zintegrowaną Mapą Świadomości, wspomnianego Howkinsa, opierającą się na matematycznej relacji między polami energii. Mapę uzyskano dzięki wykalibrowaniu pól energii natury - dosłownie tysięcy rzeczy, łącznie z postawami, uczuciami, percepcją i wierzeniami.

Na tym modelu możesz na przykład zobaczyć, że Apatia o kalibracji 40 ma znacznie mniej mocy niż Strach wykalibrowany na 100. Strach z kolei ma o wiele mniej mocy niż Odwaga o kalibracji 200.

Te pola energii nie tylko mają inne poziomy mocy względem siebie, ale można też zauważyć, że zmierzają one w określonych kierunkach. Na poziomie Odwagi skala idzie w górę, powyżej pola energii 200, w stronę Neutralności, Ochoty, Akceptacji i Miłości. Pola te dodają energii oraz pielęgnują i wspierają życie i prawdę, zwiększając w ten sposób żywotność. Na dole Mapy Świadomości (poniżej 200) znajdują się poziomy, które nie reprezentują prawdy u człowieka. Prawda zaczyna przeważać na poziomie świadomości 200.

Mapa świadomości

Wizja Boga

Wizja życia

Poziom

Log

Uczucie

Proces

Jaźń

Jest

Oświecenie

700-1000

Niewysłowione

Czysta świadomość

Wszechistniejący

Doskonałe

Pokój

600

Błogość

Iluminacja

Jeden

Kompletne

Radość

540

Pogoda ducha

Przemienienie

Kochający

Dobrotliwe

Miłość

500

Cześć

Objawienie

Mądry

Sensowne

Rozsądek

400

Zrozumienie

Abstrakcja

Miłosierny

Harmonijne

Akceptacja

350

Wybaczenie

Transcendencja

Inspirujący

Pełne nadziei

Ochota

310

Optymizm

Intencja

Umożliwiający

Satysfakcjonujące

Neutralność

250

Zaufanie

Uwolnienie

Zezwalający

Wykonalne

Odwaga

200

Afirmacja

Wzmocnienie

Obojętny

Wymagające

Duma

175

Pogarda

Zadufanie

Mściwy

Antagonistyczne

Złość

150

Nienawiść

Agresja

Odmawiający

Rozczarowujące

Pożądanie

125

Pragnienie

Zniewolenie

Karzący

Przerażające

Strach

100

Niepokój

Wycofanie

Lekceważący

Tragiczne

Żal

75

Ubolewanie

Zniechęcenie

Potępiający

Beznadziejne

Apatia

50

Rozpacz

Rezygnacja

Pamiętliwy

Złe

Wina

30

Obwinianie

Destrukcja

Gardzący

Żałosne

Wstyd

20

Upokorzenie

Eliminacja

 

 

Jeśli zaczniemy od dołu wykresu i będziemy kierować się w stronę poziomu 600 - opuścimy pola dualności i iluzji. Zostawimy za sobą utożsamienie z małą jaźnią (czy tym, co zwiemy ego) i skierujemy się w stronę pól Oświecenia. Pole energii wielkich, oświeconych istot  - wielkich mistrzów duchowych i awatarów – zaczyna się na poziomie 600 i wzrasta do poziomu 1000.

Zdrowie to żywotność, która jest przejawem pola energii. Ciało odzwierciedla to, o czym się myśli i jest od tego zależne. Dlatego też im większa ilość negatywności w naszych myślach, tym większy będzie wpływ negatywnych pól energii na fizyczny stan ciała. I na odwrót, im więcej pozytywnej energii wypełnia twoje myśli, tym bardziej pozytywne będzie pole energii życia. Ta wiedza daje narzędzie, które umożliwia określenie, czy coś wspiera twoje zdrowie i przejawy życia, czy też nie.

Na dole Mapy świadomości znajdują się pola energii, które przyczyniają się do chorób, a powyżej poziomu 200 są pola energii, które wspierają zdrowie i pogodne życie. Każde z tych pól jest skorelowane z jakąś emocją. To, co jest przeciwne życiu, cechuje się negatywnymi emocjami autoagresji, rozpaczy, żalu, depresji, zmartwienia, niepokoju, pożądliwości, urazy, nienawiści i arogancji. Te wszystkie negatywne emocje wywołują choroby w ciele, niszcząc zdrowie. Można zauważyć, że proces, jaki ma wówczas miejsce w świadomości, powstaje w rezultacie emocjonalnych stanów destrukcji, utraty energii i światła ducha, wypompowania, uwięzienia, zadufania, a tym samym utraty własnej duchowej mocy.

Z perspektywy duchowej świat, jakiego doświadczasz  w tych negatywnych stanach mentalnych, jest oparty na grzechu, cierpieniu. Ludzie mają negatywne konceptualizacje Boga, które pochodzą z niższych pól energii.  Istnieniu Boga można zaprzeczyć lub na odwrót, mianowicie przedstawić go jako ostatecznego wroga człowieka – negatywnego Boga, który wymierza karę, a nawet wrzuca ludzi na zawsze do piekła, który ignoruje człowieka, pozbawiając go miłości  i wreszcie, że jest Bogiem szukającym zemsty na niewinnych ludziach. Takie zobrazowania wyłaniają się z pola energii o negatywnym kierunku i negatywnych emocjach, wskutek czego w świadomości zachodzi proces samodestrukcji. Wszystkie negatywne obrazy Boga są skorelowane z niższymi poziomami świadomości (poniżej kalibracji 200).

Zdrowie można zatem postrzegać jako przejaw niezaprzeczalnej żywotności, która ujawnia się po usunięciu przeszkód stojących jej na drodze, włącznie z całą dawną negatywnością. Zdrowie powstaje w wyniku przekroczenia ograniczeń i uczuć oddzielenia od dobra i prawdy, spokoju i akceptacji. Posiadasz moc odnawiania własnych potencjałów energetycznych, moc - dzięki której możesz wyrzucić ze swojego życia wszystko, co zdrowym ludziom nie służy. Ale o tym dowiesz się z artykułu „ Zdrowie i hipnoza”.

4. Zagadka nieśmiertelności cz. 1

 

Jak wspomniałem wcześniej - większość fizyków wierzy, że sposób, w jaki zachowują się elektrony i fotony ma niewiele wspólnego z tym, jak przeżywamy nasze codzienne doświadczenia.

Z drugiej strony starożytne tradycje sugerują, że właśnie z powodu sposobu, w jaki wszystko działa na poziomie subatomowym, możemy zmieniać nie tylko nasze ciało, ale i świat. Jeśli jest to prawdą, wówczas to, co się dzieje w kwantowym królestwie, ma szczególny związek z naszym życiem - dzień po dniu.

Wygląda na to, że nasz wewnętrzny świat psychiki ma więcej wspólnego ze światem kwantowym niż ze światem w wydaniu makro i poprzez to nasza świadomość może wpływać na manifestujące się doświadczenia.

Fizyka kwantowa jest skuteczna w opisywaniu zachowania rzeczy mniejszych niż atomy – tak skuteczna, że rzeczywiście stworzono zbiór reguł do opisania tego, czego możemy oczekiwać w tym maleńkim, niewidzialnym świecie. Chociaż reguł jest kilka i są one proste, mogą brzmieć trochę zaskakująco, opisując, co czynią cząsteczki na poziomie subatomowym:

- Prawa fizyki nie są uniwersalne, ponieważ rzeczy w małej skali zachowują się inaczej niż dzieje się to w codziennym świecie makro, a energia może się przejawiać albo jako fala, albo jako cząsteczka, a czasami jako jedno i drugie;

- Świadomość obserwatora determinuje sposób, w jaki energia się zachowuje.

Tutaj właśnie leży klucz do zrozumienia, co mówi nam naprawdę fizyka kwantowa na temat naszej mocy oddziaływania we wszechświecie. Nasz świat, nasze życie i ciało istnieją właśnie tak, a nie inaczej, ponieważ to właśnie wybraliśmy sobie spośród różnych kwantowych możliwości (dobór karmy?).

Pomimo że większość ludzi patrzy na świat jedynie w skali makro, to ciągle przybywa coraz więcej naukowców, którzy zaczynają patrzeć na życie i jego jakość poprzez paradygmat kwantowy.

Dr Danuta Adamska-Rutkowska od lat zajmuje się zjawiskami z pogranicza nauki. Uważa, że są one niesłusznie traktowane po macoszemu przez polskie środowisko akademickie. Jak twierdzi, człowiek jest z pewnością jedną z form istnienia, która bierze udział w rozwoju i ewolucji super świadomości. Jest on nieodłączną częścią rzeczywistości, ściśle z nią powiązaną. Posiada bardziej lub mniej rozpoznane narzędzia do operowania w tym środowisku i przystosowuje sobie ku temu odpowiednie ciała substancjalne. Zawierają one nie tylko biokomputer (mózg), ale i szereg innych podświadomości przydatnych do realizacji procesów życiowych na tym poziomie egzystencji. W pewnym sensie - jak twierdzi - ludzie są biorobotami programowanymi przez własny kompleks świadomościowy. To on jest operatorem całego tego urządzenia z wszystkimi wynikającymi z tego implikacjami.

Nasuwa mi się pewne pytanie: skoro człowiek jest ogniwem rozwoju i ewolucji super świadomości, to czy po śmierci ciała fizycznego wyłącza się z tego procesu? Byłoby to raczej dziwne, przecież nie rozważamy tym razem życia od strony makro, ale od strony świadomości.

Cały świat widziany teleskopem Hubble`a to tylko 10 do 55 potęgi grama informacji ściśniętej do 1cm3. Jeden centymetr sześcienny w ujęciu masowym ważyłby (chociaż masa nie istnieje, jest tylko pewnym potencjałem informacyjnym) tylko 10 do 55 grama. Natomiast 1cm3 w przestrzeni Plancka zawiera energii 10 do 93 potęgi. Z tego wynika, że są potężne dysproporcje między tą ilością energii, którą zużywamy, a ilością jaką zawiera 1cm3. Na tej podstawie należy stwierdzić, idąc tokiem rozumowania Einsteina, że byłoby bezsensownym marnowanie tak potężnej ilości energii, żeby stworzyć tylko jeden świat 4D, w którym wszystkie zjawiska miałyby się odbywać, a inne poziomy byłyby niedozwolone. To byłby zupełny nonsens, dlatego logicznie rozumując, inne światy muszą istnieć, ponieważ mamy nadmiar energetyczny, który nie został stworzony na darmo.

Po latach analiz, wspomniana dr Adamska-Rutkowska, doszła do wniosku, że po śmierci ciała mineralnego zmieniamy "miejsce pobytu" (być może na wymiar równoległy), a nasza świadomość, nazywana przez niektórych duszą lub duchem, jest wieczna. W swej najnowszej książce pt. "Kwantowa rzeczywistość" autorka poświęciła sporo uwagi kwestii nielokalnej świadomości.

Na pewno słyszałeś, że są osoby, które są obdarzone możliwością zaglądania poza warunki brzegowe opisane fizyką panującą w świecie 4D. Czy to oznacza, że w świecie 4D działa inna fizyka? Muszę założyć, że tak, ponieważ to jest również logiczne. Sądzę więc, że poza warunkami brzegowymi, opisanymi przez fizykę w naszym świecie 4D, są ludzie, którzy są w stanie odczytać inne częstotliwości.

Na przykład - jeżeli dostroimy odbiornik radiowy do częstotliwości 20 kHz, to dokładnie taką częstotliwość będzie odbierał. Natomiast jeśli pojawią się częstotliwości harmoniczne spoza 20 kHz, które wpadają w ten obwód rezonansowy - również będą odbierane. Zgodnie z tym tokiem rozumowania można stwierdzić, że są osoby w naszym świecie 4D, które są obdarzone tą zdolnością i ich zakres postrzegania poza nasz świat jest możliwy.
Ludzie kontaktują się z innymi częstotliwościami lub gęstościami, ale nadal pozostaje kwestią do rozważenia, czy „channelingując” z istotami z innej gęstości, które nam przekazują informacje, odnosimy na pewno pozytywny skutek?

Ja osobiście mam wiele wątpliwości, czy w niektórych przypadkach nie zachodzi celowa dezinformacja po to, aby ludzie nie osiągnęli jakiegoś pożądanego przez ewolucję stanu. Dlatego podchodzę do channelingu z bardzo umiarkowaną ufnością. To nie oznacza, że istoty z innej częstotliwości mają za każdym razem, lub wszystkie z nich, tylko złe intencje. W niektórych przypadkach ewidentnie złe, a w pozostałych być może mają rację. Tylko czy przypadkiem z tą racją nie jest tak, że „rację ma” pani Wiśniewska, radząc pani Kowalskiej, jak powinna ona prowadzić swoje życie? No bo radzić innemu jest łatwiej, szczególnie gdy jest się od jego problemów daleko. 
Ale wróćmy do tematu.

W książce „Biologia przekonań” Bruce Lipton mówi, by dla lepszego zrozumienia terapii kwantowych pomyśleć o swoim ciele jako o odbiorniku telewizyjnym. W tej analogii ty jesteś obrazem na ekranie, lecz jak wiesz, twój wizerunek nie pochodzi z wnętrza telewizora - to przecież oczywiste. Ta twoja telewizyjna tożsamość jest sygnałem nadawanym z zewnątrz i odbieranym przez antenę tego telewizora.

A teraz wyobraź sobie, że któregoś dnia włączasz telewizor, ale obraz na ekranie się nie pojawia. Twoją pierwszą reakcją byłoby: Och, do licha, ten telewizor jest już martwy! Jego dusza umarła.
Lecz, czy kwintesencja tej transmisji umarła wraz ze śmiercią odbiornika?

Odpowiedzią na to pytanie byłoby zakupienie innego odbiornika telewizyjnego, podłączenie go i nastrojenie na stację, która była odbierana zanim poprzedni odbiornik się zepsuł. To działanie uświadomiłoby tobie, iż nadawany sygnał jest wciąż dostępny w eterze, pomimo rzekomej „śmierci” odbiornika - śmierci, która nie unicestwiła tożsamości przekazu pochodzącego z zewnętrznego środowiska.
Aby dokładniej wyrazić tę myśl, wyobraź sobie, że w tej analogii odbiornik telewizyjny jest swego rodzaju odpowiednikiem komórek twojego ciała. Antena telewizyjna ściągająca sygnał reprezentuje twój cały zestaw receptorów tożsamości, a program telewizyjny w postaci fal odpowiada sygnałowi środowiskowemu, który na ciebie oddziałuje.

Ponieważ przywykłeś - kształtowany przez szkołę - do materialnego newtonowskiego postrzegania świata, pierwszym odruchem mogłoby być założenie, że białka komórki są tą niby twoją rzekomo tożsamością, co w telewizyjnej analogii stanowiłoby przekonanie, że to telewizor sam z siebie tworzy programy.
Ale receptory komórki nie stanowią źródła jej tożsamości, lecz są jak medium, poprzez które ta tożsamość odbierana jest ze środowiska, które na ciebie oddziałuje.

Zrozumiawszy w pełni tę zależność, możesz przypuścić, że twoja tożsamość, twoja jaźń istnieje w środowisku bez względu na to, czy twoje ciało żyje, czy nie. Dasz radę sobie to wyobrazić?
Tak, bo jak w powyższej analogii telewizyjnej, jeśli twoje ciało umiera, a w przyszłości urodzi się inna indywidualność (biologiczny odbiornik telewizyjny), mający dokładnie ten sam zestaw receptorów tożsamości, ta nowa indywidualność będzie ciebie i twoją jaźń ponownie odbierała - będzie odbierała ten sam sygnał, choć być może inną audycję. I znów będziesz obecny w tym świecie.

Kiedy umiera twoje ciało - sygnał nadal jest obecny, nie ma tylko jak się fizycznie przejawić. Twoja tożsamość jest złożoną indywidualną duszą, zawartą w masie informacji, która w swojej całości składa się na środowisko twojej jaźni.

Jest wiele różnych świadectw potwierdzających takie przypuszczenia, że indywidualny sygnał jaźni jest nadal obecny nawet po śmierci - pochodzą one np. od pacjentów po transplantacji, którzy informują, że wraz z ich nowymi narządami przychodzą zmiany psychologiczne i behawioralne.

Pamięć psychologiczna i behawioralna staje się faktem, jeśli tylko zauważymy, że przeszczepione narządy nadal noszą oryginalne receptory tożsamości dawcy, a co za tym idzie - nadal odbierają tę samą informację środowiskową tamtej jaźni. Mimo że w większości ciało osoby, od której pochodzi pobrany narząd, jest już martwe, sygnał nadal istnieje i jest odbierany przez tę część, która została przeszczepiona biorcy. Możemy więc przyjąć, że ta jaźń jest wieczna, tak samo jak wieczna jest jaźń nas wszystkich.
Komórki i przeszczepione narządy dają nam powody do rozważań zarówno na temat nieśmiertelności, jak i na temat istnienia zjawiska np. reinkarnacji.

Zastanów się - w przyszłości jakiś embrion ukaże taki sam zestaw receptorów tożsamości, jakie ty posiadasz obecnie. Ten embrion dostroi się do twojej odwiecznej jaźni. Twoja tożsamość powróci, lecz będzie się manifestowała przez inne ciało, przez inne genetyczne uwarunkowania innej rodziny, jak i prawdopodobnie przez inne narodowe uwarunkowania. Ponieważ jaźń reprezentuje twój indywidualny kod matrycy, to twoja matryca, w świecie potencjalnych wielu możliwości, staje się zalążkiem poszerzającej samoświadomości.

No dobrze, zastanówmy się więc, czy świadomość jest w stanie, w świetle najnowszych odkryć, przetrwać śmierć organizmu?
Dr Danuta Adamska-Rutkowska proponuje, by przez chwilę zastanowić się nad tym, czym jest zjawisko życia i jak się ono przejawia?

Definiujemy życie jako zespół swoiście zorganizowanych procesów fizycznych i chemicznych, zbudowanych ze ściśle określonych substancji chemicznych, i z układów organicznych, które zdolne są do reprodukcji. Życie kojarzymy więc tylko z biologicznymi organizmami. Czym jednak różni się ciało biologiczne bezpośrednio po śmierci od ciała przed śmiercią?

Absolutnie niczym pod względem budowy i składu chemicznego, który możemy określić za pomocą stosownych procedur opracowanych przez naukę. W czym zatem tkwi różnica?

„Moją specjalnością jest inżynieria procesowa - wyjaśnia dr Adamska-Rutkowska - a więc dziedzina interdyscyplinarna wykorzystująca w swych dociekaniach fizykę, chemię, matematykę i cybernetykę. Dla mnie więc odpowiedź na powyższe pytanie jest oczywista - w momencie śmierci ciało biologiczne musiał opuścić czynnik organizujący w nim przebieg procesów fizycznych i chemicznych, ponieważ zaczynają one wtedy przebiegać w sposób przypadkowy, co prowadzi do zniszczenia struktury ciała i jego rozpadu. A jeśli czynnik ten steruje procesami fizyko-chemicznymi, to nie może być jakąś bliżej niesprecyzowaną zjawą, lecz musi być układem o fizycznej naturze. Oznacza to, że ten nieznany nam układ musi być odpowiedzialny za zjawisko życia i to właśnie on powinien znaleźć się w centrum zainteresowania nauki, ponieważ na jego trop naprowadzają nas wciąż zjawiska anomalne, w tym także doświadczenia związane z bezpośrednim zagrożeniem utraty życia, a więc przypadki tzw. śmierci klinicznej, jaką niektórym udaje się przeżyć. Dzięki nim dowiadujemy się, że opuszczamy wtedy ciało i obserwujemy próby przywrócenia nas do życia.

Przywrócenia do życia? Przecież nadal żyjemy! Widzimy wprawdzie nasze ciało, ale nie czujemy się z nim związani, wciąż jesteśmy w stanie obserwować wszystko, co się wokół nas dzieje, słyszymy wymieniane przez personel medyczny uwagi, rozumiemy je, analizujemy i zapamiętujemy cały nasz proces myślowy. W końcu przestajemy interesować się ciałem i możemy się od niego oddalić, ponieważ nie identyfikujemy się z nim, lecz z tą formą, która się z niego wyłoniła i jest w pełni niezależna. Zatem to ona musi być odpowiedzialna za zjawisko życia, a nie ciało biologiczne, które "zużyło się" i nie jest już nam do niczego przydatne. Oznacza to również, że świadomość, którą ten fizyczny układ się posługuje, może przetrwać śmierć organizmu, gdyż może funkcjonować także poza ciałem. Nie byłoby więc życia po życiu, lecz jego nieprzerwane trwanie. Po śmierci zmieniamy jakby środowisko swej egzystencji”.

Czas z punktu widzenia fizyki jest nie mniej zagadkowy. Na głębszym poziomie istnienia czas i przestrzeń rozmywają się, zatem upływ czasu i przestrzeń tam nie istnieją. Przestrzeń i środowisko egzystencji tworzymy, być może, aktem mentalnym. Wszystkie wymiary czasoprzestrzeni też mogą być właściwie iluzją - holograficzną projekcją świadomości rozciągniętą w czasie i przestrzeni, a ten niejawny poziom istnienia może przenikać naszą aktualną rzeczywistość.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość mogą więc i tutaj istnieć w stanie wirtualnym w wielu wariantach, a my poruszamy się po tej iluzji, czego dowodem mogą być anomalie w postaci nagłych przeskoków w czasie lub przestrzeni, różne postrzeganie tej samej rzeczywistości przez różnych ludzi, a także zjawisko prekognicji. Nie wierzymy w taką możliwość, więc takie doznania są nam niedostępne. Może nie starzelibyśmy się tak szybko, gdybyśmy nie byli przekonani o tym, że to nieuniknione? W gruncie rzeczy chyba nie mielibyśmy też tutaj poczucia biegu czasu, gdyby zabrakło nam układu odniesienia, który pozwoliłby nam jego upływ zauważyć. Na razie są to tylko spekulacje, ale jeśli poddamy je weryfikacji, może okazać się, że te koncepcje wcale nie są fikcją.

 

 

7. Świadomość a zdrowie cz. 1

 

Aby przeprowadzić proces uzdrawiania, należy koniecznie zrozumieć związek między ciałem, umysłem i duchem. Musisz wiedzieć, że ciało nie posiada zdolności doświadczania samego siebie tak, jak nie doświadcza siebie kropla będąca w stawie. Ramię nie może doświadczać faktu bycia ramieniem, podobnie jak noga nie może zdać sobie sprawy z tego, że jest nogą. Nasz umysł odbiera wrażenia płynące z ciała oraz jego położenia w przestrzeni. Wrażenia, by mogły zaistnieć, muszą zostać ujęte przez coś większego, takiego jak umysł. Doświadczanie wrażeń i tego, co mówią o ciele, jest więc zlokalizowane w tej części umysłu, która pełni rolę obserwatora.

 

Jakkolwiek zaskakująco to zabrzmi, umysł także nie może postrzegać samego siebie. Myśl nie doświadcza tego, że jest myślą; uczucie nie może doświadczyć swojego bycia tym uczuciem, pamięć zaś nie doświadcza faktu bycia pamięcią. Wszystkie z nich muszą zostać odebrane przez coś większego niż są same. 

 

Każda rzecz jest zanurzona w polu energii, które jest mniej zawężone i ograniczone; wszystko zawsze może być doświadczane dopiero przez coś większego. Dlatego umysł jest doświadczany przez pole energii świadomości. Świadomość umysłu jest bezkształtna, nieskończona i można ją porównać do ekranu w kinie, na którym widzimy rozwój fabuły filmu. To dzięki świadomości poznajemy treści znajdujące się w polu umysłu. Na tym opiera się działanie narkozy; gdy usuniemy świadomość umysłu, zanika doświadczanie jego samego, jak i fizycznego ciała.

 

Samej świadomości doznaje się natomiast w nieskończonym polu energii zwanym uważnością. 

 

Dzięki uważności wiesz, co się dzieje w świadomości.  Dzięki świadomości doświadczasz umysłu. A dzięki umysłowi wiesz, co zmysły mówią tobie o ciele. Możesz zatem dostrzec, że to, kim naprawdę jesteś, znajduje się o kilka poziomów wyżej niż ciało, jest więc zrozumiałe, że jesteś nie tylko ciałem, lecz czymś zdecydowanie większym.

 

Jesteś uważną cząstką w nieskończonym polu uniwersalnej świadomości. Jest bardzo ważne, żebyś zdawał sobie z tego sprawę, na przykład podczas medytacji, gdy łatwiej można zweryfikować prawdę, mówiąc, że jesteś tym, co zauważasz na tych wszystkich poziomach rzeczywistości.

 

Nauka i psychiatria z rosnącym zainteresowaniem badają kliniczny obraz osobowości wielorakiej, ponieważ wyjaśnia ona przy okazji wiele innych zjawisk. W przypadku tej przypadłości - w ciele przejawia swoje istnienie więcej niż jedna osobowość. 

 

Z perspektywy klinicznej jedna osobowość może cierpieć na wiele chorób, takich, jak na przykład astma, alergia, dna moczanowa i wiele innych, ale kiedy opuszcza ciało i wchodzi na jej miejsce inna osobowość, równie dobrze może ona nie mieć żadnych z wymienionych wcześniej schorzeń. Konkretna świadomość jakby daje ciału do zrozumienia: „ Nie wierzę w takie rzeczy. Sama nad sobą mam kontrolę”. Przyjrzymy się zatem mocy, jaką umysł posiada nad ciałem.

 

W myśl podstawowej zasady uzdrawiania jesteś tym, o czym myślisz, co oczywiście obejmuje też treści nieuświadomione (poza uważnością).

Badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Princeton pokazały, że samospełniająca się przepowiednia istnieje, a to, w co silnie wierzysz, przejawia się w zachowaniu. Nazywa się to „kreatywną rzeczywistością społeczną”, która jest ważnym zjawiskiem wpływającym na wszystko - od cen na giełdzie po wyścig zbrojeń, nie wspominając o codziennych oddziaływaniach (oraz szczegółowych zagadnieniach dotyczących osobistego zdrowia).

 

Wszystkich zjawisk doświadcza się w świadomości; odnoszą się one do samego poziomu jej odbioru oraz wyrazu w umyśle. Warto dla zrozumienia pewnych procesów przenieść się na poziom przyczyny, a nie skutku. Ciało jest zobrazowaniem tego, co masz w umyśle. Jeśli chcesz się dowiedzieć o czym stale myślisz, wystarczy tylko przyjrzeć się temu, co się dzieje z twoim ciałem. Gdy przeanalizujesz jego zachowanie, to zauważysz w co uwierzyłeś. 

 

Gdy spojrzysz wstecz, często nie będziesz w stanie przypomnieć sobie, że kiedykolwiek wyznawałeś dany system wierzeń, ani że aranżowałeś zgodnie z nim własne życie. Sam fakt, że jest jednak on obecny w życiu, informuje, że musiał znaleźć się gdzieś w osobowej lub zbiorowej podświadomości.

Najczęstszy przykład tego zjawiska jest widoczny podobno u ludzi, którzy są alergikami i mówią: ”Nigdy nawet nie wierzyłem w alergie. Nie wywołałem ich świadomie w swoim życiu”. 

 

Jeśli jednak cofniesz się do okresu ich dzieciństwa, niemal bez wyjątku okaże się, że ten system wierzeń i alergie pojawiły się bardzo wcześnie, często w wieku dwóch lub trzech lat. Małe dziecko wychwytuje uwagę jakiegoś członka rodziny, mówiącego : „W naszej rodzinie często pojawiają się alergie”. W chwili, gdy umysł dziecka usłyszy coś takiego, „kupuje tą wkrętkę” i oczywiście zacznie, prędzej czy później, rzeczywiście w to wierzyć, a program choroby zostaje wówczas uaktywniony.

 

Mnóstwo zjawisk przejawiających się w ciele dorosłej osoby, zostało przyjętych na bardzo wczesnym etapie życia wskutek przypadkowych komentarzy zasłyszanych w telewizji, czy też powstałych wskutek mylnego zrozumienia czegoś w książce albo uwagi zwróconej przez nauczyciela. Te rzeczy stanowią część sugestywnego programowania i powszechnego systemu wierzeń, a zostają uświadomione dopiero wtedy, gdy zacznie nad nimi ktoś pracować. Pisałem o tym w artykule „Wszyscy jesteśmy hipnotyzowani”.

 

Jesteś podporządkowany temu, o czym myślisz - ale co to właściwie znaczy? Jaka jest natura samej choroby? 

 

Pierwsze co przychodzi często na myśl, to ból i cierpienie. Jest czymś oczywistym i wynikającym ze zdrowego rozsądku, że choroba jest wyrazem bólu i cierpienia. Odczucia te zlokalizowane są na niższych poziomach energii, a pole ma negatywny kierunek, co znaczy, że ma ono niekorzystny wpływ na ludzkie życie. 

Wzorce myślowe w umyśle to systemy wierzeń. Wina bierze się z oceniania i negatywnych opinii. Pejoratywne uczucia zwykle występują w wielu odmianach, a zatem wszystkie z nich (włącznie z dumą, złością, pożądaniem, strachem, żalem, apatią i winą) przyczyniają się do wystąpienia choroby. 

Wiadomo, że jeśli podczas testowania siły mięśni myśleć będziesz o czymkolwiek negatywnym, mięsień się osłabi. Osłabienie mięśni odzwierciedla desynchronizację półkul mózgowych oraz natychmiastowe zmniejszenie pola energii ciała. Wskazuje to także na obecność czegoś szkodliwego dla życia. Dzięki tej metodzie każdemu możesz udowodnić, że wszystkie negatywne myśli (czy uczucia) desynchronizują akupunkturowy układ energetyczny ciała, który jest bardziej czuły niż centralny układ nerwowy i o wiele szybszy niż autonomiczny układ nerwowy współczulny. Akupunkturowy układ energetyczny ciała, poprzez dwanaście meridianów w ciele, natychmiast reaguje na to, co negatywne. 

 

Gdy jesteś chory, postrzegasz siebie jako ofiarę choroby. Dlatego trzeba sobie uświadomić, że istnieje schorzenie, bo istnieje osoba, która uważa, że je ma. Wówczas zaczynasz rozumieć, że osoba, która cierpi na  daną przypadłość, musi się zmienić, aby ona zniknęła.

 

Dobrze by było, abyś nauczył się, jak wyleczyć się z pewnych chorób, a także jak sobie poradzić z samym ich zjawiskiem na fizycznym, psychologicznym, emocjonalnym i mentalnym poziomie oraz w jaki sposób sami powinniśmy się zmienić jako istoty, aby powrót do zdrowia nastąpił automatycznie.

 

Poziom świadomości pokazuje, że wszystkie negatywne emocje wspierają chorobę, natomiast wszystkie pozytywne uczucia zwykle ją leczą. Gdy wzniesiesz się powyżej jej średniego poziomu, który przekraczamy dzięki swojej prawdomówności - stajesz się bezstronny, co otwiera przed tobą przestrzeń, by zostać osobą pełną chęci, akceptacji i miłości. 

 

Wyższy poziom świadomości powoduje niemal automatyczne wyleczenie ciała. Taka przebudzona świadomość widzi, pielęgnuje i wspiera całe życie, a także oddaje cześć jego świętości. Wytwarza też sama z siebie uzdrawiające pole energii, które może być przenoszone na inne obszary.

 

W jaki sposób możesz stać się osobą, u której uzdrawianie zaczyna zachodzić automatycznie, dzięki odpowiedniemu poziomowi  świadomości - a także, jak możesz usprawnić proces leczenia określonych chorób?

 

Powinieneś zacząć od uwolnienia się, od stawiania oporu wrażeniom, których doświadczasz i przestać je szufladkować. Dla przykładu - nie możesz doświadczyć wrzodów dwunastnicy czy astmy. One są etykietkami, mentalnymi konstrukcjami, zawiłymi programami i systemami wierzeń. Nie możesz doświadczyć astmy, więc czego doświadczasz? Tutaj wkracza technika radykalnej prawdy.

 

Należy zagłębić się w wewnętrznym doświadczaniu samych wrażeń i przestać się im opierać. W efekcie sprawisz, że one w końcu znikną dzięki zestrojeniu się z nimi i przyjęciu, wywołanych przez nie, wewnętrznych doznań. Jednocześnie trzeba pozbyć się z myśli wszelkich etykiet. 

 

Rzeczywiste wyleczenie fizycznego wymiaru choroby polega na uwolnieniu się od oporu przed jej wewnętrznym, fizycznym doświadczeniem, bez używania jakichkolwiek mentalnych określeń. Wówczas zaczynasz też usuwać mentalne etykiety i zastępujesz je prawdą. 

 

Gdy sprawdzimy to zdanie w teście mięśniowym, okazuje się ono prawdziwe. Gdy podczas testowania osoby powiesz: „Jestem silny i zdrowy. Odczuwam wewnętrzną moc, która z każdym oddechem staje się większa. Wspiera mnie wiecznie żyjąca przebudzona świadomość”, zobaczysz jak mięsień natychmiast ulegnie wzmocnieniu, co wskazuje, że zdanie to było prawdziwe. Wynika z tego, że gdy zastąpimy fałsz prawdą, to nastąpi uzdrowienie.

Jaki to ma wpływ na pole energii zarejestrowane przez świadomość? Fałsz - ze swej natury - spycha energetykę ciała poniżej przeciętnego poziomu i tworzą się negatywne pola energii, które zaczynają wywoływać choroby. Gdy tylko uświadomisz sobie prawdę, że jesteś z natury silny i zdrowy, i odczujesz wewnętrzną moc, która z każdym oddechem staje się większa - natychmiast twój poziom energetyczny zanotuje wzrost. 

 

Gotowość do zaakceptowania tej prawdy wznosi nas na pozycję, z której możemy wybrać uznanie naszego ciała, zamiast doszukiwania się w nim zła; pokochanie własnego życia, zamiast negowania go; kochanie istoty, którą się jest, zamiast krytykowania jej. 

 

Przekonasz się o tym, że powinieneś uwolnić się od rozsiewanych destrukcyjnych myśli pełnych krytycyzmu i negatywnych ocen. Należy także uwolnić się od umieszczania się w pozycji tego, który ma rację i zarzucającego innym, że się mylą, ponieważ racja lub mylenie się są z niższych poziomów świadomości, obejmujących negatywną energię myślową. Innymi słowy, taka postawa wywiera szkodliwy wpływ na twoje zdrowie i energię życiową. Jeśli nabierzesz chęci, aby wyzwolić się ze swoich chorób, uwolnisz się także od przyjmowania pozycji, która wywoływała kiedyś te choroby. Choroba bowiem jest odbiciem postawy i nawykowego sposobu postrzegania życia.

 

Specyfikacja wyleczenia się z danej choroby zakłada:

1. Uwolnienie się od oporu związanego z płynącymi z niej wrażeniami zmysłowymi.

2. Zaprzestanie nazywania choroby i używania etykiet. 

3. Rezygnacja z używania jakichkolwiek zbędnych słów - przyjmij doświadczenie tego, co odczuwasz w zharmonizowany sposób.

4. Zanurzenie w polu energii przebudzonej świadomości, które wszystko uzdrawia.

 

Jeśli przyjrzysz się fizyce energii, które biorą w tym udział, zauważysz wyraźnie, dlaczego strach zostaje przezwyciężony przez przebudzoną świadomość. Zawsze staje się to, co posiada wyższy potencjał energii.

Znalezienie się w polu wyższych energii oznacza natychmiastowe uzdrowienie. Dlatego myśl pełna przebudzonej świadomości uzdrawia, a negatywna myśl wywołuje chorobę. 

 

Masz wybór, możesz stać się kochającą osobą - spowoduje to uwolnienie w mózgu endorfin, co ma potężny wpływ na zdrowie ciała i poczucie szczęścia. Szczęście bierze się z chęci uwolnienia wszystkiego co negatywne oraz z zastąpienia tego w świadomości spokojem i miłością, ponieważ  podstawową naturą świadomości, o ile nie doszło do jej pogorszenia, jest akceptacja innych i wewnętrzny spokój. 

 

Aby ulżyć wszystkim chorobom i uwolnić negatywność systemu wierzeń - należy koniecznie przebudzić świadomość. 

 

W jaki sposób wyłapać negatywne systemy wierzeń? 

 

Negatywy zazwyczaj docierają do nas z telewizji i od ludzi o dysharmonijnych intencjach. Lekarze ciała zamierzają zapobiec wystąpieniu chorób poprzez dostarczanie psychice informacji na ich temat - co wywołuje lęk, czasami zwątpienie, zazwyczaj strach. Niestety, w efekcie takiego leczenia okazuje się, że umysł zostaje przez to zaprogramowany na przyjęcie określonego systemu wierzeń. Wówczas pojawia się nieświadome poczucie winy, które wykorzystuje mem negatywu, wywołując zmniejszenie potencjału energii, przepływającej wzdłuż dwunastu meridianów akupunkturowego układu energetycznego.

 

Gdy pojawiają się negatywne myśli lub uczucia pochodzące z pejoratywnego systemu wierzeń, może to spowodować uszkodzenie meridianu serca. W miarę upływu lat osoby, które za każdym razem, gdy doświadczają poczucia urazy, użalają się nad sobą, czy krytykują innych, zakłócają energię trafiającą do meridianu serca. To z kolei zmniejsza energię życiową serca, a stałe powtarzanie tego cyklu zaczyna zmieniać jego fizjologię - na początku w bardzo subtelny sposób. 

 

Przejawia się to w nieprawidłowościach autonomicznego układu nerwowego, który uczestniczy w funkcjonowaniu organów ciała. W rezultacie dochodzi do pogorszenia fizjologii samego serca, włącznie z nabłonkiem arterii. Lata mijają, a nawykowe zakłócenie pracy meridianu serca przenosi się na poziom fizyczny, który jest wyrazem tego, co znajduje się w umyśle. To ciało odzwierciedla stan umysłu, nie na odwrót. Ciało jest wyrazem nawyków myślowych każdej osoby.

 

Mechanizmy negatywności wywołują spięcia w układzie akupunkturowym i autonomicznym układzie nerwowym. To z kolei zmienia i uszkadza czułe procesy elektryczne i chemiczne, zachodzące w komórkach, co skutkuje powstawaniem patologicznych zmian w anatomii i prowadzi do dysfunkcji - ostatecznie wywołując, na przykład atak serca, jego choroby czy niewydolność. Niewydolność serca - po części - pojawia się na skutek wieloletnich negatywnych postaw mentalnych. Rozum chciałby za to obwinić cholesterol, stres, styl życia, genetykę, napięcia w życiu rodzinnym i tym podobne. To wszystko zaledwie wytłumaczenia, wymówki i racjonalizowanie, mające uczynić zrozumiałym to, co nie jest do końca poznane. 

 

Gdy przyjrzysz się dokładnym mechanizmom działania - zauważysz, że to, o czym myślisz, zaczyna się manifestować na planie fizycznym, ponieważ to umysł posiada moc. Nawet względnie neutralna myśl może przynieść poważne konsekwencje.

 

Rozważmy taką jedną hipotetyczną myśl, która może tobie przyjść do głowy - niech będzie to myśl, że wybierzesz się w podróż do Japonii. 

Taka myśl zaczyna teraz aktywować twoje środki zdolności finansowych i warunkuje to, co będziesz robić, aby przygotować się do wyjazdu. Inne działania podświadomości określają, na co przeznaczysz pieniądze, determinując całe zachowanie tak, byś mógł znaleźć się tysiące kilometrów dalej. Ta jedna myśl wpływa na kolejne kilka miesięcy twojego życia.

 

Łatwo dostrzec, jak potężny jest umysł.

 

Wróćmy do aspektu zdrowia, które jest wynikiem przebudzonej świadomości. Nie możesz pozwolić na zaistnienie negatywnej myśli, ani tym bardziej pozwolić jej na przejście przez twój umysł bez zakwestionowania jej racji bytu. Nie możesz pozwolić na absurdalne, krzywdzące, oceniające, negujące ani inne - dysharmonijne myślenie. Aby być zdrowym, powinieneś zacząć kontrolować wszystko, co przechodzi przez twoją świadomość. Nie musisz mi wierzyć, ale negatywy łatwiej omijać, gdy uwagę kierujesz na to, co jest dobre. Uwierz mi.

 

Wszystko, co widzisz na zewnątrz, to projekcja twojej osoby na świat.

No dobrze, a co robić, gdy tego się nie potrafi, a choroba jest „u drzwi”? Na dziś mogę tobie polecić jedną z metod terapii energetycznych - o ile, oczywiście, chciałbyś uczyć się od kogoś, kto w ciekawy sposób patrzy na ten świat.

 

Wszyscy jesteśmy potajemnie hipnotyzowani:

http://www.neurolingwistyka.com/hipnoza-tv-szkoda

 

 

3. Podstawy fizyki kwantowej a fala prawdopodobieństwa

 

 

 

Częstotliwości drgań energii naszych ciał duchowych wypełnionych myślami i oczekiwaniami, jak i częstotliwości naszych ciał fizycznych nie są zazwyczaj zestrojone wzajemnie ze sobą. Sam na pewno znasz to dobrze z autopsji. 

 

Ciało fizyczne ma swoją pamięć komórkową, nawyki, przyzwyczajenia i przyjemności. Ciało astralne targanej emocjami duszy swoje, a ciało mentalne i jaźni ducha jeszcze inne. Podejrzewam, że oczekiwania Twojego wyższego JA też nie do końca są spójne z tym, co chciałbyś zrealizować tu na Ziemi - Twoja dusza nieustannie podlega różnym rodzajom uwiedzenia przez atrakcyjny i wypełniony błyskotkami Świat. 

 

Ponieważ oczekiwania wielu Twoich podosobowości, zamieszkujących do tego poszczególne różne Twoje ciała, mogą się od siebie znacznie różnić, wywołuje to od czasu do czasu wewnętrzny dysonans, blokady i w konsekwencji rezultaty życia odmienne od oczekiwanych. 

 

Możesz wówczas doświadczać oporu pomiędzy tymi podosobowościami poszczególnych ciał lub wręcz jawnego konfliktu i swojego rodzaju oddzielania duszy od ciała. A taki dysonans prowadzić może wcześniej czy później do życiowych traum, bólu, żalu, wycofania, rozczarowania… Idziesz wówczas przez życie niepewnym krokiem, bez przekonania, bez pełnej mocy. 

 

Ciało stawia opór myślom, a myśli stawiają opór uczuciom. Stajesz się na wiele sposobów zagubiony i zraniony. Zaczynasz rezygnować z marzeń, popadasz w choroby, czujesz, że Twoje życie powinno być inne. I niektórzy umierają w nadziei, że więcej już żyć nie będą, marząc o wiecznej nirwanie. 

 

Czy czasami masz takie poczucie, że Twoje wnętrze - dusza, duch i ciało nie są zestrojone wzajemnie? Czy czasami czujesz się pozbawiony ugruntowania, zrozumienia i całkowicie wyobcowany? I czy wówczas zaczynasz szukać sposobu na to, by odzyskać siebie, siebie prawdziwego i spełnionego? Czy naprawdę jedynym wyjściem jest śmierć i ucieczka od życia? 

 

Patrząc od strony moich doświadczeń, to mózg jak i serce pełnią rolę anten, a raczej przekaźników informacji pomiędzy wyodrębnionymi polami. Umysł jest aurycznym polem konkretnego człowieka (które też można podzielić na segmenty, ale nie ma teraz potrzeby), jest zbiornikiem indywidualnych doświadczeń, jak i wpisów z obszaru protogenetycznego. Jest też siedzibą id, ego i superego. Mózg łączy pole umysłu z sercem, które to łączy z pozostałymi polami zewnętrznymi. Mamy więc dwa obiegi, mały łączący umysł z mózgiem, jak i duży łączący serce z polami zewnętrznymi. 

 

Energetyka człowieka może być więc w trzech stanach, w stanie dominacji ego i jego wdruków, w stanie dominacji oddziaływania pól zewnętrznych, jak i w stanie koherencji, czyli spójności fazowej fal wszystkich pól. Stan koherencji pozwala na interwencje hipnotyczne czyli zmiany ram doświadczeń zarówno w obszarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. O obszarze wewnętrznym mówi hipnoterapia klasyczna, a o obszarze zewnętrznym hipnotyczne terapie kwantowe (neurotransgresja). 

 

Pomyśl, przecież choć każdy człowiek ma życiowe kłopoty, to jednych to niszczy, a innych wzbogaca. I nie tylko chodzi o metaforyczne rozumienie powiedzenia o szklance, czy jest w połowie pełna, czy w połowie pusta. To też jest istotne, ale Ty wiesz, że chodzi o coś znacznie więcej. Ale zacznijmy od początku. 

 

Tym początkiem niech będzie kot i kolejna naukowa historia, tym razem z pogranicza życia i śmierci. Nie wiem dlaczego naukowcy nieustannie prowadzą swoje badania na zwierzętach. Ja jestem temu przeciwny, ale ten przypadek przywołam, bo jest to eksperyment czysto hipotetyczny. 

 

Erwin Schrödinger wymyślił urządzenie oddziałujące na kota, zamkniętego w pojemniku z trucizną, np. z trującym gazem. Do szczelnego pojemnika wkładamy: żywego kota, źródło promieniotwórcze w postaci jednego atomu, który może wyemitować cząstkę promieniowania jonizującego, oraz detektor promieniowania, np. licznik Geigera-Müllera, który w chwili wykrycia cząstki uwalnia trujący gaz. 

 

Po zamknięciu pojemnika po pewnym czasie istnieje 50% prawdopodobieństwo, że kot jest martwy i takie samo prawdopodobieństwo, że jest nadal żywy. Tak sugerowałby tzw. zdrowy rozsądek. Jeśli nastąpi radioaktywny rozpad i licznik go zarejestruje, zostanie uruchomiony mechanizm, który uwolni truciznę, wtedy kot zginie. Jeśli rozpad nie będzie miał miejsca, zwierzę nadal będzie cieszyło się życiem.

 

Z opisu kwantowo-mechanicznego wynika jednak coś innego – przed otwarciem pojemnika kot jest jednocześnie i martwy, i żywy. Jako obiekt kwantowy znajduje się on równocześnie w każdym z możliwych stanów tzw. superpozycji. Dopiero otwarcie pojemnika i sprawdzenie jego zawartości redukuje układ do jednego stanu – następuje załamanie funkcji falowej kota i dopiero w momencie poczynienia obserwacji kot przyjmuje jeden, konkretny stan. W tym przypadku są tylko dwa możliwe stany - kot jest martwy albo żywy. 

 

Zgodnie z regułami tzw. interpretacji kopenhaskiej do momentu przeprowadzenia pomiaru, tzn. stwierdzenia, co dzieje się z kotem, jego stan jest fundamentalnie nieokreślony – kot jest jednocześnie i żywy i martwy. Fizycy mówią o superponowanym stanie żywego i martwego kota. Dopiero pomiar rozstrzygnie jego losy. Występowanie superpozycji stanów jest zjawiskiem powszechnym w świecie mikroskopowych obiektów. 

 

Eksperyment kłóci się jakby ze zdrowym rozsądkiem, co wynika z faktu, że jest niemożliwy do przeprowadzenia w świecie makroskopowym. Przedmioty dostępne nam do obserwacji w naszej skali składają się z obiektów podlegających prawom mechaniki kwantowej. Jednak, ze względu na bardzo dużą liczbę tych obiektów, ich poszczególne stany uśredniają się, nie pozwalając obserwować efektów kwantowych. Ale czy na pewno takie zjawiska tzw. superpozycji nie występują w Twoim codziennym życiu? 

 

Wiesz, ja tego doświadczam często. Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to znajomy, który otwiera kolejną z rzędu firmę. Poprzednie dobrze się rozwijały rokując sukces, ale tylko do momentu, gdy zaczęły przynosić duże dochody. Za każdym razem starał się być przewidującym, lecz kończyło się to samozniszczeniem, tak jakby sam stawiał sobie barierę przed bogactwem. Jak będzie tym razem? 

 

Czy znasz takie uczucie, gdy ciągle się starasz, doskonalisz i wiele z siebie wkładasz, a wynik nieustannie jest negatywny? A w tym czasie to samo przychodzi innym z łatwością. I nasuwa się co najmniej jedno pytanie: dlaczego tak jest? A jeśli masz naturę wojownika, zadasz sobie również i drugie pytanie: czy da się to zmienić? 

 

Eksperyment już wcześniej wpomniany, zwany doświadczeniem „podwójnej szczeliny” dotyczy rzutowania kwantowych cząsteczek przez barierę posiadającą dwa małe otwory oraz badania sposobu, w jaki są wykrywane po przejściu przez szczeliny. Zdrowy rozum wskazuje, że gdy zaczynają lot z jednej strony jako cząsteczki, powinny przemieszczać się na całym odcinku eksperymentu w tej formie i kończyć go również jako cząsteczki w obszarze ograniczonym prześwitem szczelin. Jednak eksperyment wskazuje na coś zgoła odmiennego. Cząsteczki zamiast uderzać w ekran w dwóch obszarach, lądują na całej jego powierzchni, tworząc wzór pasków - niektóre z nich znajdują się rzeczywiście w obszarze szczelin, lecz pozostałe znajdują się tam, gdzie byśmy się ich zupełnie nie spodziewali. Jak to możliwe? 

 

Dla fizyków lat dwudziestych mogło oznaczać to tylko jedno - fale. Fale mogą się rozdzielać i łączyć. Fale po przejściu przez dwie szczeliny rozczepiłyby się na dwie części. Obie fale skrzyżowałyby się ze sobą po drugiej stronie szczeliny. Ich szczyty i dołki łączyłyby się, dając wyższe szczyty w jednych miejscach i głębsze dołki w innych miejscach. Mogłyby też się wzajemnie kasować. Jeśli wysokość odpowiadałaby jasności na ekranie, szczyty i dołki utworzyłyby paski - tak zwany wzór interferencyjny. Czy elektrony będące cząstkami mogłyby tworzyć właśnie taki wzór? 

 

Gdy wykonano te doświadczenia w latach dwudziestych naukowcy nie mogli zrozumieć takiego falowego zachowania. Wyniki badań nad funkcją falową zainspirowały lubiącego wszystko wiedzieć Schrödingera do poszukiwania równania i odpowiedzi na pytanie: czym jest funkcja falowa? 

 

Max Born – niemiecki fizyk podał jeszcze w tym samym 1926 roku, proponowaną przez Schrödingera, statystyczną interpretację funkcji falowej. Born powiedział, że fala to nie są rozsmarowane elektrony ani nic innego, z czym do tej pory spotkano się w nauce. Jest ona czymś szczególnym - falą prawdopodobieństwa. 

 

Argumentował, że rozmiar fali w dowolnym miejscu określa prawdopodobieństwo znalezienia tam elektronu. Miejsce, gdzie fala jest duża, nie jest tym miejscem, gdzie znajduje się większa część elektronów, ale tym, gdzie jest największe prawdopodobieństwo ich znalezienia. Ekran jest gmatwaniną różnych możliwości - nie można spytać się, gdzie znajduje się w danej chwili elektron, można zaś spytać: jeśli szukam elektronu w tej części przestrzeni, to jakie jest prawdopodobieństwo, że go tam znajdę? 

 

Jeśli rzucisz jeden elektron, nigdy nie będziesz mógł przewidzieć, gdzie on wyląduje. Jeśli jednak skorzystasz z równania Schrödingera, aby znaleźć falę prawdopodobieństwa obecności elektronu, możesz przewidzieć z dużą pewnością, że jeśli wyrzucisz dostatecznie dużą ich ilość, to powiedzmy 30% z nich wyląduje w określonej przestrzeni, 3% wyląduje w innej itd. Co wynika z tego dla nas? Ano to, że życie to zbiór prawdopodobieństw. 

 

Czy ten zbiór prawdopodobieństw nie przypomina Tobie życia poszczególnych ludzi? Gdy spojrzymy w kwantowy sposób na los ludzki zauważysz, że pewne osoby doświadczają czegoś z większym prawdopodobieństwem niż inne. 

 

Każdy poszczególny człowiek to inny model, a wszystkie wydarzenia mają w nim określone prawdopodobieństwo wystąpienia. W jednym modelu z większym prawdopodobieństwem, a więc częściej, występuje miłość i porozumienie z innymi lub zwiększanie stanu posiadania materialnego. W innym modelu dzieje się to zgodnie z odmiennym prawdopodobieństwem. Czy biorąc powyższe pod uwagę, można zmienić prawdopodobieństwo pożądanych wydarzeń w swoim własnym życiu? 

 

Tak, o ile oczywiście potrafisz modelować wzorzec, którego statystyka odpowiednich wydarzeń Ciebie usatysfakcjonuje. Trzeba dobrać „odpowiednie szczeliny” dla pożądanych wydarzeń, gdzie jedna szczelina będzie odpowiadała na przykład metaforycznie karmie, a druga gotowości jej realizowania. I w ten sposób dotarliśmy do tego, co nazywamy ludzkim losem, jego uwarunkowań i dynamiki. 

 

Świat zna nie setki i zapewne nie tysiące terapii, ale dużo dużo więcej. I każda z nich miała swoje pięć minut, przekonując świadomość ludzi do własnej skuteczności. Terapie szamańskie ludów pierwotnych, mistycyzm staroindyjski, podstawy naukowe Egiptu, Chaldei, Babilonii, czy też współczesna medycyna i nanotechnologie lub świadome śnienie, metoda Hellingera. Jest też w tym tyglu możliwości miejsce na ostatnio modne i zadziwiająco skuteczne terapie kwantowe. Te wszystkie metody stwarzały i stwarzają szansę na lepsze i szczęśliwsze życie - a jednocześnie stwarzają szanse na poznanie siebie samego. Ogrom możliwości zarówno dla wierzących, wątpiących, jak i sceptyków. W zasadzie wystarczy zrobić jedną tylko rzecz, trzeba naprawdę chcieć się zmienić. Tylko czy my wszyscy pod słowem „chcieć” rozumiemy to samo? 

 

6. Na tropach przebudzonej świadomości

W naszej kulturze mówimy po prostu czas. W kulturach antyku istniały trzy pojęcia czasu. Jeden to Chronos, czyli ten czas, który liczymy, który nam mija. Drugi to Kairos określający porę, a trzeci Aion (eon) - czas życia pojmowanego wielopłaszczyznowo.

 

CHRONOS

Chronos wpierw i przede wszystkim - odnosi się do czasu posiadającego pewną rozciągłość, miarę, a także do konkretnego okresu, który można umieścić na osi i podać jego długość.

Chronos jest swoistym nośnikiem, rodzajem przestrzeni czwartego wymiaru, w której manifestują się w określonej kolejności wydarzenia.

 

Mozaika rzymska z okresu cesarstwa (ok. 200–250 n.e.) z Sentinum przedstawiająca stojącego personifikowanego Chronosa w towarzystwie czterech pór roku i Gai  (Glyptoteka, Monachium)

KAIROS

Kairos – to grecki bożek szczęśliwego zbiegu okoliczności - szczęśliwego momentu, ale także niewykorzystanej okazji. Kairos był przedstawiany jako po części łysy, ale z długą grzywką. Ten, kogo mijał, miał tylko mgnienie by go uchwycić. Kairos szybko znikał i nikt nie mógł go zatrzymać.

Kairos posiada nieco inny sens w porównaniu do Chronosa - jest to czas konkretnego wydarzenia, zazwyczaj czegoś ważnego, pojawiającej się możliwości, okazji, osiągnięcia, objawienia. Odnosi się go do pory żniwa, zbioru, owocowania, a także do wydarzeń z życia osobistego przetkanego chwilami - na przykład - uniesień.

Podczas biegu chronosu zdarzają się chwile charakteryzujące się jakimiś wyjątkowymi cechami, które pozwalają na wyodrębnienie ich z monotonii upływu samego czasu; są to chwile umieszczone na linii – to czas, którego linearność, ciągłość i prostota zyskały walor wyjątkowości, niezwykłości, i niepowtarzalności.

Hipokrates z Kos podał następującą definicję: „Kairos to jest to, w czym jest mało chronosu”. Jest więc on, przeciwnie do chronosu, niepoliczalny i niemierzalny. Można określać go jedynie przez porównanie.

Intrygującą cechą językową tego rzeczownika jest to, że rzadko towarzyszą mu jakiekolwiek przydawki, a jeśli już są, to zazwyczaj abstrakcyjne i metaforyczne. Kairos  może być „najlepszy”,  „ostateczny”, „szybki” i „ulotny”, czy wreszcie „krytyczny”, a nawet „wyraźny”. Równie intrygujące są związki wyrazowe, w których pojawia się on razem z Chronosem, np.: Sofokles mówi o χρόνου καιρός  czyli „czasie (kairos ) czasu (chronos )”. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Personifikowany Kairos; kopia rzeźby Lysipposa z IV w. p.n.e. pochodząca z Torgiru

 

AION

Rzeczownik aion pochodzi on od indoeuropejskiego pierwiastka ai - pierwotnie związanego z oznaczeniem kategorii siły witalnej i trwania (w łacinie jego pochodnymi są rzeczowniki aevum, aetas, aeternitas – wszystkie odnoszą się do opisywania trwania i wieczności lub bardzo długiego okresu). W znaczeniu siły witalnej, której podstawową cechą jest żywotność i trwanie, rzeczownik aion pojawia się u Homera i Herodota. Homer, opisując chwilę śmierci, mówi, że wówczas człowieka opuszcza psyche (dusza) i aion (siła witalna). Herodot natomiast o umieraniu, mówi: „zakończyć aion  = życie = to, co trwa, życie jako takie”. Od Platona aż po pisma wczesnochrześcijańskie i później, podstawowym znaczeniem aionu staje się „wieczność”.

 

ŚWIADOMOŚĆ PRZEBUDZONA

Te odmienne pojęcia czasu w języku greckim pozwalają nam lepiej zrozumieć to, co się w rzeczywistości odnosi do naszego potocznego przeżywania siebie. Warto w tym momencie zauważyć, że w istocie - najczęściej dla nas najważniejsze są w czasie wydarzenia Kairos, a nie określenie długości ich trwania czy też dokładne ustalenie na osi czasu Chronosa. Ciekawe jest to, że często wpierw pamiętamy samo wydarzenie, a nie jego umiejscowienie w czasoprzestrzeni. To umiejscowienie pojawia się jedynie jako potrzebna dookreślenia. W naszym przeżywaniu czasu istotne jest to, co się wydarza i to szczególnie w wymiarze osobistym, a miara na mapie czasu jest jedynie parametrem.

Karl Kerényi we wstępie do swojej monumentalnej pracy poświęconej Dionizosowi, opatrzonej podtytułem „Archetyp życia niezniszczalnego” zamieścił esej filologiczny wyjaśniający różnicę semantyczną pomiędzy greckimi rzeczownikami bios i zoe. Obydwa oznaczają „życie”, ale nie są to - i w tym przypadku - synonimy. Bios Kerenyi nazywa życiem „skończonym”, a zoe  – „nieskończonym”.

Zoe nie ma kresu, stanowi coś na kształt wiecznie trwającej istoty, esencji życia; bios w tej perspektywie jawi się jako ograniczony początkiem i końcem, więc jest czasem w nieprzerwanym biegu zoe. Przywodzi to na myśl do pewnego stopnia analogiczną zależność między Chronosem,  Kairosem i Aionem. Indywidualny bios jest Kairosem zdarzającym się jakby z potrzeby chwili i niespodziewanie, na pozbawionej początku i końca osi Chronosu. Aion stanowi coś w rodzaju odpowiednika Kerényiowskiego zoe. W przestrzeni Chronosu ujętej linearnie, jakby wyrysowanej w płaszczyznach 2D, bios rysuje się jako szczególne wydarzenie z obszaru zoe Aiona.

Aion (αἰών), który sytuuje się jakby pomiędzy pozostałymi dwoma określeniami czasu, jest jak Duch w koncepcji życia wiecznego. Z Chronosem łączy go rzut na linii ewolucji, z Kairosem skończoność Duszy, nawet jeśli jej początek i koniec dzieli od siebie bardzo rozległa przestrzeń („raz duszy żyć, a potem sąd” - Hbr 9,27). W niektórych kosmologiach, zwłaszcza gnostyckich, postrzegano ewolucję hierarchii (Chrystus - reprezentantem ludzkości) jako składającą się z licznych aionów (eonów) Ducha – w tym wypadku pojęcie to staje się paradoksalną jednią skończoności i nieskończoności, a absorbując niektóre cechy Chronosu, zarazem go przekracza, stając się synonimem wieczności.

Rozsądek, logika i intelekt są głównymi cechami ewolucyjnymi ludzkiego gatunku. Są one wytworami inteligencji, która jest zdolna do myślenia symbolicznego i abstrakcyjnego, ale zgodnego z obserwowanym światem, i jego procesami. Wykorzystanie rozsądku pozwala przekroczyć ograniczenia wynikające z narcystycznych zaburzeń emocjonalnych, które charakteryzują się dziecinnymi zachowaniami i swoistą emocjonalnością nadającą priorytet własnym upodobaniom, uprzedzeniom i nieskończonym pragnieniom.

Uciszenie zgiełku emocjonalnego zezwala na spokojne przekalkulowanie i uruchomienie trybu przetwarzania faktów, i potwierdzalnych danych. W ten sposób wyłania się zdolność kojarzenia, rozpoznawania, klasyfikacji i zrozumienia istoty oraz znaczenia ogromnej ilości informacji - właśnie dzięki abstrakcyjnym symbolom, i istniejącymi między nimi powiązaniami.

Intelekt, to narzędzie dzięki któremu możemy zrozumieć znaczenie filozofii i jej gałęzi: metafizyki, epistemologii, ontologii, teologii i nauki. Historia ewolucji intelektu jest znana dzięki spuściźnie wielu autorów, dzięki którym widzimy, że osiągnęła ona swój szczyt w klasycznej, starożytnej Grecji. Powtórzył się on dużo później z pojawieniem się i dominacją Reformacji, z której wyłoniła się współczesna nauka.

W swojej najczystszej postaci rozsądek i intelekt reprezentują zwiększone badanie rzeczywistości oraz pozbawiony emocji szacunek dla prawdy oraz dla sposobów jej rozróżniania. Może to ewoluować jeszcze dalej i przerodzić się w miłość do Prawdy dla niej samej. To z kolei wiedzie do stworzenia paradygmatu świadomości.

Rudolf Steiner o intelekcie i logice pisał tak: ”kto nie rozwinął w sobie zdolności duchowych, jasnowidzenia, nie może samodzielnie dojść do duchowych prawd w wyższym świecie. Dla zdobywania prawd duchowych jasnowidzenie jest warunkiem koniecznym. Ale tylko do zdobywania; gdyż do dnia dzisiejszego żaden prawdziwy prąd  (duchowy) nie podawał nauk, których nie można zrozumieć zwykłym, powszechnym, logicznym rozumem. Jeśli ktoś zarzuca teozofii, że do zrozumienia jej trzeba być jasnowidzącym, to nie ma racji. Nie chodzi tu wcale o zdolności bezpośredniego przeżywania wyższych prawd widzeniem i słyszeniem duchowym. Jeśli ktoś nie może pojąć mądrości na drodze czysto myślowej, to oznacza, że jeszcze nie wyrobił w sobie dostatecznie umiejętności logicznego myślenia…” a „człowiek widzący nadzmysłowo nie powinien się ograniczać do mówienia o tym tylko takim ludziom, którzy również widzą już świat duchowy. Musi on kierować swe słowa do wszystkich ludzi, bo mówi o rzeczach, które obchodzą każdego człowieka. Co więcej, wie on dobrze, że nikt bez znajomości tych rzeczy nie może się stać człowiekiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu.”

Dzięki nowym metodom badawczym w naukach przyrodniczych możemy dziś zaobserwować, że niektóre tezy dawnej wiedzy duchowej pojawiają się teraz w nowej szacie lub też pod nową nazwą. Dotyczy to przede wszystkim bardzo kontrowersyjnej niegdyś teorii fluidów Mesmera, którą dziś można odnaleźć w badaniach nad biofotonami Fritza Alberta Poppa .

Fizyk F.A. Popp odkrył biofotony, maleńkie cząstki światła emitowane przez żywe istoty. Początkowo wierzył, że organizmy używają emisji biofotonowej jedynie jako sposobu nagłego, nielokalnego przesyłania sygnałów z jednej części ciała do drugiej, aby przesłać informację o ogólnym stanie zdrowia ciała lub o efektach jakiejś kuracji. Ale potem zaintrygował go najbardziej fascynujący ze wszystkich efekt: okazało się, że światło stanowi system komunikacji pomiędzy żywymi organizmami. W eksperymentach z rozwielitkami, składnikiem planktonu wodnego, odkrył, że osobniki żeńskie absorbują światło emitowane przez inne rozwielitki, a następnie odsyłają im wzory interferencji fal, jak gdyby wykorzystywały światło do przesyłania sobie zaktualizowanych informacji. Popp wywnioskował, iż aktywność ta może stanowić mechanizm umożliwiający rozwielitkom trzymanie się razem w swoistym „stadzie” – taka komunikacja utrzymująca je niczym sieć.

Hans Reichenbach (1788-1869) postulował istnienie podobnej do magnetyzmu siły życiowej zwanej przez niego „Od” (od germańskiego boga Odina). A Orgonomia to koncepcja pierwotnej energii życiowej, zwanej orgonem, stworzona między 1936 r. a 1940 r. przez austriackiego psychologa dra Wilhelma Reicha (1897-1957).

Studiując mitologiczne opisy powstawania wszechświata i człowieka, i biorąc pod uwagę ich symboliczne znaczenie można zauważyć, że nasi przodkowie – nie posiadający nowoczesnych analitycznych nauk przyrodniczych – nie odstawali od nas znacząco pod względem wiedzy w tym zakresie. Korzystali zatem z jakichś innych źródeł poznawczych: na przykład dawne słowo uniwersum (z łaciny: unus – jedno, jedynie; versus – zwrócony, bruzda) oznacza mniej więcej: przemiana, obrócenie pojedynczego w całość. Odpowiednio, starogreckie słowo kosmos oznacza porządek, ład lub idee świata, w przeciwieństwie do chaosu - ucieleśnienia „Diabolon” (z greki: ten, który wszystko rozrzuca; po polsku diabeł), jako władca Hadesu.

Tym samym znajdujemy się bardzo blisko twierdzeń obecnej teorii chaosu, opisującej życie jako samoorganizujący się system, w dynamicznej równowadze pomiędzy porządkiem i chaosem. Jednocześnie poruszamy się jednak również w obszarze nauk humanistycznych, w których dobrze znane są od tysiącleci – choć może ubrane w inne słowa – związane z tym zagadnieniem wyobrażenia, pojawiające się dzisiaj w nowej szacie jako teorie przodującego naukowego frontu w tej dziedzinie. Przypadek?

Jednak jeszcze większą zagadką niż ewolucja świata fizykalnego jest powstanie życia. Mimo nowych odkryć dokonanych w tym zakresie w ostatnim czasie – kiedy, jak, dlaczego i po co powstała pierwsza komórka – samo zjawisko życia prawdopodobnie na zawsze pozostanie tajemnicą. Taki jest przynajmniej wydźwięk wypowiedzi wielu naukowców na ten temat. Biorąc pod uwagę nasz skromny stan wiedzy, nie budzi większego zdziwienia, że przy tym często cytowany jest przypadek jako wielki mistrz odpowiedzialny za wszystko.

Na podstawie aktualnych danych – jak twierdzi psychoterapeuta i hipnoterapeuta Werner Meinhold - szacuje się, że od tajemniczego pierwotnego początku musiało minąć około osiem do dziewięciu miliardów lat, aby z „pierwotnej zupy” (podobnie zagadkowa teza jak Wielki Wybuch) powstała pierwsza, pierwotna komórka.

Należy podkreślić, że pytanie o początki i sposób powstania organicznych makrocząsteczek pozostaje otwarte, gdyż według utartych przypuszczeń na wczesnej Ziemi jedynymi występującymi surowcami były tylko woda, powietrze i skały. Biologiczną ewolucję musiała więc poprzedzać ewolucja energetyczna i chemiczna.

W 1828 roku chemik Friedrich Wohler zaproponował koncept, że organiczne cząsteczki mogą po prostu powstać ze swoich wcześniejszych nieorganicznych postaci. Opisał on syntezę organicznego związku jakim jest mocznik, z cyjanianu amonu. Sądził, że w ten sposób obalił przyjmowane dotąd istnienie uniwersalnej siły życiowej zwanej „vis vitalis”. Najwyraźniej zamiast tego odkrył ważne przesłanki jej występowania. Potem w 1953 roku chemik Stanley Miller przeprowadził symulację przemiany nieorganicznych pierwiastków w związki organiczne. W tym celu wymieszał w naczyniu reakcyjnym wodę i gazy, odpowiadające przypuszczalnej pierwotnej atmosferze i zupie prebiotycznej, i zasilił je energią w postaci elektrycznych błyskawic. Już po upływie jednego lub dwóch dni z nieorganicznych składników powstały oczekiwane złożone cząsteczki. Niezbędnym warunkiem było to, aby mieszanka zawierała węgiel, wodór, tlen i związki azotowe, czyli atomy będące głównymi składnikami wszelkiej żyjącej materii. Produktem końcowym była – oprócz octowego kwasu moczowego, itd. – również centralna molekuła życiowej energii: ATP. Wiadomo już, że wszystkie skomplikowane organiczne struktury mogą powstać na bazie „martwej” materii.

Zagadka życia nie została jednak jeszcze rozwiązana eksperymentem Millera, raczej stała się jeszcze bardziej intrygująca. Mianowicie, mimo iż powstawanie złożonych prebiotycznych cząsteczek, będących warunkiem powstania życia, może zachodzić „spontanicznie”, równolegle z rozwojem odpowiednim warunków umożliwiających życie, nie daje to odpowiedzi na najbardziej istotne pytania: kto wymyślił pierwotną przyczynę i początek, pierwotną przestrzeń i pierwotny czas oraz pierwotną zupę i pierwotną komórkę? Kto wymyślił taki proces rozwoju naszego świata, w którym wędrujące wokół Słońce jawi się jako przyczyna naszego istnienia, a wzniosłe oddziaływanie dobrych sił jednoczy się w tajemnicę życia w jego lotnej, stałej i płynnej postaci? Kto każdemu pyłkowi kurzu, każdemu kwiatu i zwierzęciu nadał tęsknotę za przeznaczeniem, a każdemu człowiekowi wiedzę i poczucie wolności i miłości?

Chemik i fizyk kwantowy Franz Moser z uniwersytetu w Graz podszedł do tego pytania w inny, bardzo niezwykły sposób. Ze znanego wzoru Einsteina energia=masa x prędkość do kwadratu ( E=mc2 ), który jest między innymi dowodem na równoważność masy i energii, Moser wyprowadza następującą - zaskakującą swą prostotą, lecz radykalną - formułę świadomości: świadomość = energia + informacja. Oznacza to: świadomość jest po-in-formowana (uformowaną, doprowadzoną do formy lub ukształtowaną) energią.

Poprzez tę formułę Moser dystansuje się od wysoce nieprawdopodobnych, lecz powszechnych mechanistycznych konceptów, odwołujących się do działania przypadku i kieruje uwagę ku istotnemu pytaniu: kim jest ten wielki informator? Kto lub co uformowało (poinformowało) Wielki Wybuch i zupę prebiotyczną, itd., pod względem fizykalnym, chemicznym i biologicznym w taki sposób, że dzięki temu powstało – i wciąż na nowo powstaje – życie w jego niezliczonych postaciach? Gdy w laboratoryjnym eksperymencie Millera z nieożywionej materii powstają prebiotyczne cząsteczki (wstępne etapy życia), to nie dzieje się to z powodu odkrycia lub ewentualnych „tajemniczych mocy” Millera. Proces ten podlega raczej naturalnej dynamice własnej, której rezultaty wprawdzie obserwujemy, lecz której głębokich przyczyn nigdy nie zgłębią analityczne nauki przyrodnicze. Dlatego z redukcjonistycznego punktu widzenia dalsze pytania można uznać za niedopuszczalne, ponieważ – zgodnie z powszechnie akceptowaną teorią – przed Wielkim Wybuchem dosłownie nie było nic, czyli nie było też pytań.

Jednak owa niewiedza nie uprawnia do tego, aby wynosić własne przypuszczenia do rangi jednego obowiązującego dogmatu, w tym wypadku banalnego - zwanego „przypadkiem”. Pod względem egzystencji i procesów życiowych, które są same w sobie oraz we wzajemnych relacjach złożone na miliony różnych sposobów, wszechświat jest zbyt skomplikowany, aby zamiast przyznania się do niewiedzy, posiłkować się wyjaśnieniami opartymi na przypadku. Chyba, że w rozumieniu Schillera: „Przypadków nie ma; to co mieni się nam jako ślepy traf, pochodzi właśnie z najgłębszych źródeł”.

Ponadto, nawet jeśli jakiegoś obiektu nie da się uchwycić, czy wykryć za pomocą narzędzi fizykalnych, to zdaniem nauk humanistycznych można go wciąż z powodzeniem badać, jeśli odbędzie się to w zgodzie z jego naturą, tzn. w sposób duchowy. Chodzi w tym przypadku o to, że poprzez mistyczne, bezpośrednie doświadczenie człowiek potrafi (spontanicznie, lub jeśli odpowiednio wyszkolił swoją świadomość) dotrzeć do obszarów poza fizykalną rzeczywistością, które są poznawalne jedynie dzięki zdolnościom jego duchowej istoty. A takie obszary nie poddają się żadnemu pomiarowi.

Połączenie pomiędzy postrzegalnym czy mierzalnym doświadczeniem życia przez człowieka, fizycznie widzialnymi i oddziałującymi zjawiskami, i jednocześnie jego psychicznie-duchową świadomością, bardzo trafnie wyraża Tomasz z Akwinu, mówiąc: „Wszystko, co cielesne jest odbiciem tego, co duchowe”. Wydaje się, że to zdanie stanowi klucz do wyższego pojęcia sensu i podstawy naszego świata oraz jego wymiarów czasoprzestrzennych. Wypowiedź tego rodzaju można spotkać w wielu wariacjach we wszystkich epokach, kulturach, filozofiach i religiach. Także Goethe cytuje ją w „Fauście”: „Przemijające – odblaskiem pełni”.

Podążając za tą myślą, Werner Meinhold dowodzi, że biblijna historia stworzenia świata i tym podobne mitologie są niczym innym, jak właśnie - symbolicznymi opisami pierwotnych przyczyn (lub ich braku). Czysto duchowy byt (inaczej esencja) przemienia się w bycie tutaj (w egzystencję). Zgodnie z takim ujęciem, tego rodzaju mity, to przypowieści odzwierciedlające wyobrażenia o przejściu z bezwymiarowej idei w czystej postaci do jej konkretnej realizacji - jako świat czasoprzestrzenny. Ten i pokrewne modele powstawania świata określane są jako „teleologiczna perspektywa postrzegania wszechświata” (z greckiego: teleos - cel, dal), czyli modele traktujące powstanie przestrzeni i czasu, nie jako banalnego przypadku, lecz przypisujące mu wyższy cel i sens.

Gdy to wszystko, co napisałem powyżej, zacznie oddziaływać na twoją duszę, być może poczujesz w sobie myśl, że poprzez przebudzoną świadomość można ingerować również w obszar zwany zdrowiem. Kwantowe terapie.

Związek między ciałem, umysłem i duchem jest bardzo istotny w rozważaniach nad zdrowiem.  Trzeba zrozumieć samą świadomość, ponieważ wszelkie doświadczenie zachodzi jedynie w świadomości. Z prac dr Davida R Hawkinsa wynika, że dzięki mocy pól energii, uzdrawianie zachodzi w następstwie naszych postaw i systemów wierzeń, które wyznajemy. Dlatego też zdrowie w dużym stopniu jest odzwierciedleniem poziomów świadomości.

Zdrowie to żywotność, które jest przejawem pola energii. Ciało odzwierciedla to, o czym się myśli i jest od tego zależne.  Dlatego też im większa będzie ilość negatywności w twoich myślach, tym większy będzie wpływ negatywnych pól energii na fizyczny stan ciała. I na odwrót, im więcej pozytywnej energii wypełnia twoje myśli, tym bardziej pozytywne będzie pole energii życia. Ta wiedza daje nam narzędzie, które umożliwia określenie, czy coś wspiera zdrowie i przejawy życia, czy też nie.

Zdrowie można zatem postrzegać jako przejaw niezaprzeczalnej żywotności, która ujawnia się po usunięciu przeszkód stojących jej na drodze. Zdrowie powstaje w wyniku przekroczenia ograniczeń i uczuć oddzielenia.

Zdrowie jest wyrazem poczucia własnej wartości. Tylko, jak nauczyć się pokochania swojej prawdziwej jaźni? W jaki sposób doświadczać ciała i jaką tworzysz z nim relację?

 

 

2. Podstawy fizyki kwantowej a świadomość wyborów cz. 2

Cytat: „Wierzono kiedyś, że ziemia jest płaska, choć nie sądzę, żeby jej okrągłość wykreowali fantaści i podróżnicy. Nie stworzyli też chyba swymi marzeniami nieodkrytych lądów, istniały pewnie zanim ktokolwiek o nich pomyślał ;)” 

 

 

W 1927 roku fizyk Niels Bohr i Werner Heisenberg z Instytutu Fizyki Teoretycznej w Kopenhadze spróbowali opisać kwantowe dziwactwo, jakie ukazywały nowe teorie. Rezultat ich pracy znany jest jako interpretacja kopenhaska. Jak dotąd jest to najszerzej akceptowane wyjaśnienie, dlaczego cząsteczki zachowują się w taki, a nie inny sposób. 

 

Według Bohra i Heisenberga wszechświat istnieje jako niezliczona liczba zachodzących na siebie możliwości. Istnieją wszystkie w rodzaju kwantowego bulionu bez sprecyzowanej lokalizacji ani stanu, dopóki nie wydarzy się coś, co zamknie w miejscu jedną z możliwości. To „coś” jest świadomością obserwatora – prostym aktem obserwacji. Jak dowodzi eksperyment, gdy patrzymy na coś takiego, jak elektron przechodzący przez otwór w barierze, sam akt obserwacji jest tym, co wydaje się zmieniać jedną z kwantowych możliwości w rzeczywistość. A w tym momencie - jedynym, co widzimy, jest ta wersja, na której się skoncentrowaliśmy. Wadą tej teorii było założenie, że wszechświat może się manifestować jedynie w obecności kogoś lub czegoś, co go obserwuje. W dodatku interpretacja kopenhaska nie bierze pod uwagę czynnika grawitacji. 

 

Kluczem niniejszego rozważania jest to, że istnieje duża różnica w znaczeniu, jakie różne tradycje duchowe i główny nurt nauki nadają odkryciom kwantowego świata. 

 

Większość fizyków wierzy, iż sposób, w jaki zachowują się elektrony i fotony niewiele ma wspólnego z tym, jak przeżywamy nasze codzienne życie. Z drugiej strony starożytne tradycje sugerują, że właśnie z powodu sposobu, w jaki wszystko działa na poziomie subatomowym, możemy zmienić nasze ciało i świat. Jeśli jest to prawdą, wówczas to, co się dzieje w kwantowym królestwie ma szczególny związek z naszym życiem dzień po dniu. Wygląda na to, że nasz wewnętrzny świat psychiki ma więcej wspólnego ze światem kwantowym niż ze światem w wydaniu makro i poprzez to nasza świadomość może wpływać na manifestujące się doświadczenia. 

 

Fizyka kwantowa jest skuteczna w opisywaniu zachowania rzeczy mniejszych niż atomy – tak skuteczna, że rzeczywiście stworzono zbiór reguł do opisania tego, czego możemy oczekiwać w tym maleńkim, niewidzialnym świecie. Chociaż reguł jest kilka i są one proste, mogą brzmieć trochę zaskakująco, opisując co czynią cząsteczki na poziomie subatomowym: 

 

- Prawa fizyki nie są uniwersalne, ponieważ rzeczy w małej skali zachowują się inaczej, niż dzieje się to w codziennym świecie makro, 

 

- Energia może się przejawiać albo jako fala, albo jako cząsteczka, a czasami jako jedno i drugie, 

 

- Świadomość obserwatora determinuje sposób, w jaki energia się zachowuje. 

 

Fala czy cząsteczka? 

Eksperyment, zwany doświadczeniem „podwójnej szczeliny”, dotyczy rzutowania kwantowych cząsteczek przez barierę posiadającą dwa małe otwory oraz badania sposobu, w jaki są wykrywane po przejściu przez szczeliny. Zdrowy rozum wskazuje, że gdy zaczynają lot z jednej strony jako cząsteczki, powinny przemieszczać się na całym odcinku eksperymentu w tej formie i kończyć go również jako cząsteczki. Jednakże dowód pokazuje, że dzieje się coś nadzwyczajnego w jakimś punkcie pomiędzy miejscem, z którego cząsteczki wyruszają, a tym, w którym kończą swój lot. 

 

Naukowcy odkryli, że gdy elektron na przykład przechodzi przez barierę z jednym otworem, zachowuje się dokładnie tak, jak byśmy oczekiwali: zaczyna i kończy swoją podróż jako cząsteczka. Nie ma niespodzianek. Gdy zastosuje się dwa otwory, ten sam elektron czyni coś, co zdaje się niemożliwe. Chociaż zaczyna podróż zdecydowanie jako cząsteczka, w jej trakcie ma miejsce tajemnicze zdarzenie, elektron przechodzi przez oba otwory jednocześnie, tworząc w miejscu docelowym rodzaj wzoru typowy dla fali. 

 

Eksperyment podwójnej szczeliny jest najczęściej wykonywanym eksperymentem we wszystkich instytutach fizyki. Jest on zazwyczaj przeznaczony dla studentów ostatnich lat fizyki. Jeśli eksperyment jest wykonany poprawnie, zawsze przynosi ten sam efekt – jeśli jest obserwator, jest też załamanie fali. Z tego wynika, że wyższa świadomość obserwatora jest w stanie wpłynąć na załamanie fali. Czyli wyższa świadomość jest w stanie kreować rzeczywistość, do której to niższa świadomość musi się wpasować, czyli musi się zaadoptować do warunków takich, jakie są stworzone przez osoby o wyższym uprzedmiotowieniu. 

 

Antropomorfizm i geocentryzm a kreacjonizm 

Skoro poprzednio opisany eksperymenty wykazały wpływ świadomości na zachowanie elektronów, to powstało pytanie, dlaczego tak się dzieje i czy ten fenomen może wykazać jakiś szczególny związek człowieka ze światem?

 

Biolog kwantowy Vladimir Poponin ogłosił wyniki badań, które on i jego koledzy z Peterem Gariaevem włącznie prowadzili w Rosyjskiej Akademii Nauk. W czasopiśmie, które ukazało się w Stanach Zjednoczonych w 1995 roku, opisali serię eksperymentów wskazujących na to, że ludzkie DNA bezpośrednio wpływa na świat fizyczny poprzez coś, co jak wierzyli, było nowym polem energii łączącym je ze sobą. Pole to prawdopodobnie nie było nowe, lecz istniało zawsze, ale nie było nigdy rozpoznane, gdyż jest taką forma energii, do pomiaru której nie mieliśmy nigdy odpowiedniego sprzętu. 

 

Dr Poponin we wstępie do swojego raportu pisze: „Wierzymy, iż to odkrycie ma kolosalne znaczenie dla wyjaśnienia i głębszego zrozumienia mechanizmów stojących za fenomenami energii subtelnej, włączając w to wiele zaobserwowanych fenomenów uzdrawiania”. 

 

Poponin i Gariaev zaplanowali swój pionierski eksperyment, aby sprawdzić zachowanie DNA wobec cząsteczek światła (fotonów), kwantowego materiału, z którego zbudowany jest świat. Najpierw usunęli powietrze ze specjalnie zaprojektowanej tuby tworząc to, co uważa się za próżnię. Tradycyjnie pojęcie próżni oznacza, że zbiornik jest pusty, ale naukowcy wiedzieli, że nawet po usunięciu powietrza coś pozostało w środku – fotony. Używając precyzyjnie skonstruowanego sprzętu, który mógłby wykryć cząsteczki, naukowcy mierzyli ich rozmieszczenie wewnątrz tuby. 

 

Chcieli zobaczyć, czy cząsteczki światła będą rozproszone wszędzie, przyczepione do szklanych boków, czy też może zgromadzą się w stos na dnie zbiornika. To, co znaleźli najpierw, nie było niespodzianką: fotony były rozrzucone w sposób całkowicie nieuporządkowany. Innymi słowy, cząsteczki były rozrzucone wszędzie wewnątrz pojemnika – a było to dokładnie to, czego oczekiwał Poponin i jego ekipa. 

 

W następnej części doświadczenia wewnątrz zamkniętej tuby umieszczono razem z fotonami próbki ludzkiego DNA. W obecności DNA cząsteczki światła zrobiły coś, czego nikt się nie spodziewał - zamiast rozproszonego układu obserwowanego wcześniej przez ekipę, cząsteczki ułożyły się inaczej w obecności żywego materiału. Było jasne, że DNA miało bezpośredni wpływ na fotony, kształtując je w regularne wzory dzięki nierozpoznanej sile. To ważne, ponieważ nie ma absolutnie niczego w dogmatach konwencjonalnej fizyki, co pozwalałoby na ten efekt. A jednak w tym kontrolowanym środowisku DNA - substancja, z której się składamy – zostało zaobserwowane i udokumentowane jako mające bezpośredni wpływ na kwantowy materiał, z którego nasz świat jest zbudowany. 

 

Kolejna niespodzianka nastąpiła, kiedy DNA zostało usunięte z pojemnika. Były wszelkie powody, aby zaangażowani w to naukowcy sądzili, iż cząsteczki światła powrócą do poprzedniego rozrzuconego układu wewnątrz całej tuby. Jednak stało się inaczej, fotony pozostały uporządkowane zupełnie tak, jakby DNA pozostawało nadal w tubie. 

 

Po sprawdzeniu urządzeń i wyników Poponin i jego koledzy stanęli przed zadaniem wyjaśnienia tego, co zaobserwowali. Co wpłynęło na cząsteczki światła, gdy DNA zostało usunięte z tuby? Czy DNA pozostawiło coś po sobie, jakąś trwałą siłę, która utrzymywała się po usunięciu fizycznego materiału? A może miało miejsce jeszcze bardziej tajemnicze zjawisko? Czy DNA i cząsteczki światła były wciąż połączone w jakiś sposób, którego nie rozpoznajemy, chociaż zostały fizycznie rozdzielone, a jeśli tak, to do jakiego stopnia? 

 

W podsumowaniu Poponin napisał, że on i badacze zostali zmuszeni do zaakceptowania hipotezy, iż została wzbudzona jakaś nowa struktura pola. Ponieważ efekt wydawał się bezpośrednio związany z obecnością żywego materiału, zjawisko to zostało nazwane „fantomowym efektem DNA”. Nowa struktura pola Poponina brzmi zaskakująco podobnie do matrycy, którą Max Planck zdefiniował ponad 50 lat wcześniej, tak jak i jej wpływ sugerowany był przez starożytne tradycje. 

 

Eksperyment Poponina jest ważny z wielu powodów. Być może najbardziej oczywiste jest to, iż pokazuje on jasno bezpośredni związek pomiędzy DNA, a energią z której składa się świat. Spośród wielu wniosków, jakie można wyciągnąć z tej potężnej demonstracji dwa są pewne: 

 

- Istnieje rodzaj energii, który wcześniej pozostawał, 

 

- Komórki DNA wpływają na materię poprzez tę właśnie formę energii. 

 

Wynik uzyskany pod ścisłą kontrolą warunków laboratoryjnych daje dowód na istnienie potężnego związku, który starożytne tradycje uważały za święty przez stulecia. DNA zmieniło zachowanie cząsteczek światła – esencji naszego świata. 

 

Jesteśmy zbudowani z tych samych cząsteczek, jakie opisują owe reguły. Jeżeli możemy osiągnąć wgląd w sposób, w jaki funkcjonują, wówczas może będziemy w stanie uświadomić sobie większe możliwości tego, w jaki sposób działają. Tutaj właśnie leży klucz do zrozumienia, co mówi nam naprawdę fizyka kwantowa na temat naszej mocy oddziaływania psychicznego we wszechświecie. Nasz świat, nasze życie i ciało istnieją tak, jak istnieją, ponieważ to wybraliśmy (tak zostaliśmy zahipnotyzowani) spośród świata kwantowych możliwości. Jeśli chcemy zmienić którekolwiek z tych rzeczy, musimy najpierw ujrzeć je w nowy sposób, a czyniąc to, wybieramy je ze zbioru wielu możliwości. Następnie, w naszym świecie, wydaje się, że tylko jedna z tych kwantowych potencjalności staje się tym, czego doświadczamy jako naszej rzeczywistości. 

 

Ta, która spośród wielu możliwości stanie się realna, zdaje się być zdeterminowana świadomością i aktem obserwacji. Innymi słowy, obiekt naszej uwagi staje się rzeczywistością w naszym świecie. To jest właśnie obszar, w którym nawet sam Einstein miał problem z teorią kwantową, twierdząc: 

 

„Myślę, że cząsteczka musi być oddzielną rzeczywistością, niezależną od pomiarów”. 

 

W tym kontekście pomiary są odpowiednikiem obserwatora – czyli nas. Obiekt uwagi naszej świadomości staje się rzeczywistością - w naszym świecie. 

 

Oczywiście nasza rola we wszechświecie jest centralnym zagadnieniem w pytaniu, dlaczego świat kwantowy działa tak, jak się wydaje działać. A to właśnie działanie przekonuje, jak właściwym jest rozpoznanie związków pomiędzy człowiekiem a światem. 

 

Dobrze byłoby zastanowić się nad tym, jaki wpływ ta wiedza może wywrzeć na nasze życie i jakie wnioski dla siebie możemy z tego wyciągnąć. Ten wzorzec był uprzednio nierozpoznanym polem energii, które Max Planck określił jako „świadomy i inteligentny Umysł”. A czym jest dzisiaj?

 

5. Zagadka nieśmiertelności cz. 2

 

Wiele osób twierdzi, że na telepatię, telekinezę czy prekognicję nie ma dowodów naukowych, jednak rzeczywistość jest inna. Dr Danuta Adamska-Rutkowska uważa, że świadomość nie jest abstrakcją, ponieważ doskonale zdajemy sobie wszyscy sprawę z jej istnienia, zatem musi być wpisana w naturę i mechanizmy funkcjonowania rzeczywistości.

Wbrew powszechnemu mniemaniu anomalne zjawiska psychofizyczne (PSI) są nie tylko w pełni realne, ale od dawna znajdują się już w kręgu zainteresowań nauki. Projekty badawcze przez wiele lat prowadzone były niejako w drugim obiegu, najczęściej w placówkach sponsorowanych ze środków prywatnych, a jeśli finansowane były z pieniędzy przeznaczonych na cele wojskowe, to objęte były klauzulą tajności. Powoli ta sytuacja zaczęła się zmieniać, ponieważ uzyskiwane wyniki badań telepatii, telegnozji (postrzegania pozazmysłowego), radiestezji czy psychokinezy spowodowały, że psychotronika została uznana za pełnoprawną dyscyplinę naukową i wkroczyła już do ośrodków akademickich. Nie dotyczy to, niestety, polskich placówek naukowych, gdzie wciąż króluje mechanistyczny materializm.

Swego czasu głośna była w Polsce sprawa psychokinetycznych uzdolnień dwóch nastolatek. W celu zbadania niezrozumiałych zjawisk, wywoływanych przez jedną z nich, powołany został (z inicjatywy opiekującego się nią lekarza) zespół naukowców o różnych specjalnościach. W ramach realizowanego programu przeprowadzono, w Instytucie Metaloznawstwa i Spawalnictwa Politechniki Śląskiej, badania zmian struktury przedmiotów wygiętych psychokinetycznie. Uzyskane wyniki były w pełni zgodne z tymi, które wcześniej otrzymano w Chiba University dla przedmiotów wyginanych anomalnie przez psychokinetyka Juna Sekiguchi.

Mikrofotograficzna analiza przekrojów przedmiotów giętych siłą mechaniczną i psychokinetyczną wykazała znaczne różnice, ponieważ metal wygięty anomalnie w pełni zachowywał swą naturalną strukturę, a w giętym siłą mechaniczną - pojawiały się zawsze liczne pofałdowania i pęknięcia. Wyniki tej pracy nie zostały w Polsce opublikowane. Kilka lat później prośba o ich udostępnienie napotkała mur w postaci uzyskania zgody promotora pracy. Najwyraźniej jej nie było, skoro korespondencja zakończyła się bez wyjaśnień. Opór przed ujawnieniem realnego działania siły psychofizycznej mógł być spowodowany trudnością zaakceptowania tego faktu przez polskie środowisko naukowe. Tak więc skąpe informacje na ten temat pojawiły się jedynie w książce Romana Bugaja "Eksterioryzacja - istnienie poza ciałem", który zapoznał się z rezultatami badań w trakcie ich prowadzenia.

„Wiele na to wskazuje - dowodzi dr Danuta Adamska-Rutkowska, że rzeczywistość wcale nie jest taka, jak nam to przedstawia powszechny system nauczania. Fizyka kwantowa pozwoliła nam bowiem zrozumieć, że obok obserwowanej przez nas rzeczywistości funkcjonuje jeszcze jej część "niejawna", która dopiero czeka na włączenie jej przez naukę w całościowy opis świata. Jeśli jednak pozostaje ona w stanie nieustających fizycznych interakcji z obserwowaną przez nas czasoprzestrzenią, czego dowodem jest wszechobecne pole punktu zerowego, to musi być ona równie fizyczna, jak ten świat, w którym aktualnie egzystujemy. Poddawany badaniom fenomen eksterioryzacji tego nieznanego bliżej układu, który po opuszczeniu ciała unosi ze sobą naszą świadomość, dobitnie świadczy o tym, że wykorzystuje on dane zlokalizowane poza mózgiem, podczas gdy mózg wykorzystywany jest przez naszą jaźń w charakterze osobistego komputera. Pewnie będzie to przyjęte z niedowierzaniem, ale nawet organizmy jednokomórkowe charakteryzują zachowania inteligentne. Dysponują one też odpowiednikiem naszego mózgu, ponieważ jego rolę spełnia błona komórkowa, która funkcjonuje na zasadzie komputerowego chipa. To nie są już domniemania, lecz ustalenia konwencjonalnej nauki.

Na razie dysponujemy jedynie poszlakami, które wskazują na to, że świadomość wyewoluowała na głębszym niż czasoprzestrzenny poziom rzeczywistości, jako umiejętność kształtowania całości istnienia. Wskazują na to choćby wspomniane wcześniej doświadczenia pozacielesne, które wyraźnie dają nam do zrozumienia, że to głębszy poziom istnienia jest naturalnym środowiskiem dla układu będącego nośnikiem świadomości. Tam najpełniej ukazuje nam on swe możliwości kreacji. Niemniej jednak w rzeczywistości czasoprzestrzennej jest on również kreatywny, choć w sposób trudniej dostrzegalny. Musimy zatem zacząć przyzwyczajać się do tego, że fundamentalnymi właściwościami (funkcjami stanu) materii są energia i informacja, a nie masa, jak dotąd sądziliśmy.”

Wykształcona w toku ewolucji umiejętność kodowania i zapamiętywania informacji w falach materii, najwyraźniej umożliwiła pojawienie się zjawiska świadomości jeszcze przed powstaniem form substancjalnych. Tak więc to energia i informacja składają się na "ducha", którego nauka konwencjonalna wyeliminowała ze swych rozważań już z założenia. Tym samym duch i materia, wzajemnie ze sobą powiązane, kreują razem rzeczywistość, ponieważ duch (energia i informacja), zmieniając stan materii, nadaje jej określoną postać i kształt. To duch jest siłą sprawczą, która umożliwia materii aktywność świadomą wytyczonego celu. Jak w tym kontekście będziemy definiować świadomość? Nadal pozostanie ona umiejętnością wykorzystywania informacji.

Docierające do nas różnymi drogami informacje (przekazy za pośrednictwem medium oraz pozazmysłowe postrzeganie rzeczywistości niejawnej) od dawna sugerowały nam istnienie świata równoległego, który z czasoprzestrzenią jest nierozerwalnie związany. Tam również toczy się życie, a w niektórych obszarach jest ono rzeczywiście niezwykle podobne do tego, które znamy. Dane te potwierdzają również badania wykorzystujące transkomunikację instrumentalną oraz wyprawy pozacielesne (OBE), a także badanie niejawnych zasobów informacyjnych naszej świadomości z wykorzystaniem hipnozy. Wyniki uzyskiwane za pomocą tych niekonwencjonalnych technik poznawczych oraz rezultaty badań przyrodoznawczych - są zadziwiająco spójne, zatem można uznać, że weryfikują się wzajemnie.

Wiele na to wskazuje, że byty "zasiedlające" ciała organiczne przystosowują je do wzajemnej z nimi komunikacji za pomocą zaprogramowanych indywidualnie receptorów. Organy ludzkiego ciała nie są więc uniwersalne i ich zastąpienie przez organ dawcy może przysporzyć biorcy zdrowotnych i psychicznych problemów, gdyż przeszczepiony organ będzie utrzymywał komunikację informacyjną z nieśmiertelną jaźnią dawcy, która nadal funkcjonuje w otoczeniu, tyle że na innym poziomie istnienia. Jeśli zaś pewien kompleks świadomościowy zmuszony został do opuszczenia jednego ciała na skutek jego "zużycia", to dlaczego nie miałby sobie przystosować kolejnego organizmu do zasiedlenia w celu dalszej realizacji planu rozwojowego?

Dlaczego pobyt na głębszym poziomie rzeczywistości i możliwość ponownego wcielenia miałyby stać w opozycji do siebie? Dlaczego nie mielibyśmy zmieniać środowiska egzystencji dla zwiększenia różnorodności swoich doświadczeń? Skąd czerpiemy pewność, że życie w czasoprzestrzeni jest nam dane tylko raz? Dlaczego reinkarnacja miałaby być niemożliwa, skoro na razie nasze jednorazowe bytowanie na Ziemi to tylko przypuszczenie? Nie mamy żadnych dowodów na to, że jest ono słuszne, natomiast dysponujemy poszlakami, które je zdecydowanie podważają.

Mamy też dość ograniczony wgląd do równoległego świata - głębszego poziomu istnienia, z którego pojawiamy się na Ziemi i do którego wracamy. Wiemy już jednak, że celem naszego życia jest nieustanny rozwój (ewolucja), zarówno na tym, jak i tamtym poziomie istnienia, a realizujemy go etapami. Dlaczego zatem nie mielibyśmy powracać wielokrotnie na Ziemię? Na pewno nie jest ona rajem i wiele tu jeszcze jest do zrobienia w ramach naszej własnej ewolucji. Ot, choćby dlatego, że nieustannie generujemy konflikty między nami i nie potrafimy ze sobą współpracować. A przecież - mamy idealne modele pożytku współpracy, choćby w postaci naszego własnego organizmu. Każda z naszych komórek jest w stanie żyć samodzielnie, a jednak połączyły się dla realizacji wspólnego celu. Dlaczego nam miałoby się to nie udać, gdy wszyscy poznamy wreszcie cel życia?

Rudolf Steiner w wykładzie „Zmarli są wśród nas” pisze:

„W tym życiu, pomiędzy śmiercią a nowymi narodzinami, musimy przygotować wszystkie te siły, które pracując z Kosmosu, organizują nasze ciało. W świecie fizycznym nic nie wiemy o tych siłach…., że nasze ciało, aż do najmniejszych cząstek jest uformowane z Kosmosu. Sami sobie przygotowujemy to ciało fizyczne, łącząc w nim cały zakres zwierzęcej natury; sami je budujemy.

W celu stworzenia bardziej dokładnego obrazu, musimy zapoznać się z pojęciem, ideą, która jest raczej odległa od współczesnej mentalności. Człowiek współczesny wie całkiem dobrze, że kiedy igła magnetyczna leży z jednym końcem wskazującym północ i drugim wskazującym południe, to że nie jest to spowodowane przez igłę samą w sobie, ale przez to, że Ziemia, jako całość, jest kosmicznym magnesem, którego jeden koniec wskazuje północ a drugi południe. Byłby to czysty nonsens, aby twierdzić, że kierunek jest spowodowany jedynie przez siły zawarte w igle magnetycznej. W przypadku nasiona lub kiełka, które rozwijają się w zwierzęciu lub w człowieku, wszystkie nauki i wszystkie szkoły myślenia zaprzeczają czynnikowi kosmicznego wpływu. To, co jest uważane za nonsens w przypadku igły magnetycznej, akceptowane jest w przypadku jaja formującego się w kurze. Ale kiedy jajo jest formowane w kurze, to w rzeczywistości cały Kosmos w tym uczestniczy; to, co dzieje się na Ziemi, jest jedynie bodźcem dla gry sił kosmicznych. Wszystko, co w jajku przyjmuje kształt, jest odciskiem sił kosmicznych, a kura jest jedynie miejscem, siedzibą, w której Kosmos, cały System Świata rozwija to dzieło. To jest myśl, z którą musimy się zapoznać.”

Istotą naszego rozważania niech stanie się kontemplacja istnienia świadomości po śmierci. Rudolf Steiner uważa, że pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami istnieją dwa podstawowe doświadczenia w społeczności pomiędzy ludzkimi duszami osób żywych i zmarłych. Dusze zmarłe są albo w innych duszach ludzi żywych, albo poza nimi. Spotkanie dusz zmarłych z żywymi składa się z uczucia bycia jednym z nimi, bycia w nich. Bycie poza duszami żyjącymi znaczy dla zmarłych, że żyjących nie dostrzegają. Jeśli spojrzysz na jakiś obiekt tutaj na Ziemi, to go postrzegasz, ale jeśli patrzysz na niego naprawdę z daleka, to już go raczej nie postrzegasz.

Dusze zmarłe są więc, wg Steinera, w duszach żywych lub poza nimi. Są one w znacznie bardziej intymnym związku z ludźmi w sferze duszy. Kiedy zmarły oswaja się z duszą żywą, w której jest, poznaje ją tak, jakby był wewnątrz niej.

Po śmierci wiedza zmarłej duszy jest tak intymna o duszy osoby żyjącej, jak twoja wiedza o własnym palcu, głowie lub uchu – czujesz siebie w ciele tak, jak dusze zmarłe czują ciebie.

Podobnie człowiek - jest także wewnątrz i na zewnątrz Istot z wyższych hierarchii: Aniołów, Archaniołów, itd. Im wyższe królestwo, tym człowiek bardziej intensywnie czuje się do niego zobowiązany po śmierci; czuje się tak, jakby podtrzymywali go wielką siłą. Archaniołowie podnoszą go jeszcze bardziej niż Aniołowie, a Archaje - jeszcze bardziej niż Archaniołowie.

Ludzie dzisiaj mają jeszcze trudności w zdobywaniu wiedzy na temat świata duchowego. Trudności te w większym lub mniejszym stopniu rozwiążą się same, jeśli zadamy sobie trochę więcej trudu, zaznajamiając się z jego sekretami. Jest jeden pewny sposób poznania go - to bezpośrednie obcowanie z istotami ze świata duchowego. 

 

 

1. Podstawy fizyki kwantowej a świadomość wyborów cz. 1

 

 

 

Pierwsza z definicji fizyki kwantowej brzmi, że to przestrzeń definiuje materię, a nie materia przestrzeń.

W tym kontekście w przestrzeni Plancka to materia jest anomalią. Materia jest rzeczą niezwyczajną i jako taka nie może definiować czegoś, co jest większym zbiorem – czyli przestrzeni.

Kiedy ta anomalia może się pojawić?

Do tego, aby materia mogła się pojawić, potrzebujemy świadomego obserwatora i wówczas kiedy wykona on intencję – urealnia się ona na jego oczach, przyszłość zaczyna się przed nim klarować i stawać rzeczywistością.

Fizyk John Wheeler sugeruje, że nie tylko odgrywamy pewną rolę w tym, co nazywa on „wszechświatem uczestniczącym", ale pełnimy w nim rolę pierwszorzędną. Kluczem do tezy Wheelera jest słowo "uczestniczący".

We wszechświecie tego rodzaju zarówno Ty, jak i ja jesteśmy częścią równania. Oboje jesteśmy katalizatorami zdarzeń w naszym życiu, podobnie jak jednocześnie doświadczającymi tego, co tworzymy. Te rzeczy wydarzają się jednocześnie - tworzenie i obserwowanie.

Jesteśmy częścią wszechświata, który jest dziełem w toku.

W tej nieukończonej kreacji jesteśmy maleńkimi skrawkami wszechświata, który patrzy na siebie – i buduje siebie.

Teza Wheelera otwiera drzwi do skrajnej możliwości: jeśli świadomość dokonuje tworzenia, wówczas sam wszechświat może być rezultatem tej świadomości.

Podczas gdy jego poglądy zostały przedstawione pod koniec XX wieku, trudno nie pomyśleć o twierdzeniu Maksa Plancka z 1944 roku, że wszystko istnieje za sprawą „Inteligentnego Umysłu”, który nazwał „matrycą wszelkiej materii”. Pytanie, które aż się prosi, aby je tutaj zadać, to po prostu: Jakiego Umysłu?

We wszechświecie uczestniczącym akt skupienia świadomości – czyli nas patrzących i badających świat – jest aktem tworzenia siebie – samym w sobie.

Jesteśmy tymi, którzy obserwują i badają świat.

Jesteśmy umysłem (a przynajmniej częścią większego umysłu), jak to opisał Planck. Gdziekolwiek spojrzysz, nasza świadomość stwarza dla nas coś, na co możemy patrzeć.

W naszym poszukiwaniu najmniejszych cząsteczek materii oraz sposobu na zdefiniowanie krańca wszechświata, relacja ta sugeruje, że możemy ich nigdy nie odnaleźć. Bez względu na to, jak głęboko zaglądamy do kwantowego świata atomów i jak daleko sięgamy w ogrom zewnętrznej przestrzeni, sam akt patrzenia w oczekiwaniu, że coś tam istnieje, może być właśnie siłą, która stwarza dla nas coś, co możemy zobaczyć.

Wszechświat uczestniczący… co to konkretnie za sobą pociąga?

Jeśli świadomość stwarza prawdę, to ile w istocie posiadamy mocy, aby zmieniać nasz świat? Odpowiedź może być zaskakująca.

XX-wieczny wizjoner z Barbadosu, znany jako Neville, opisał prawdopodobnie najlepiej naszą zdolność przekształcania marzeń w rzeczywistość i wprowadzania wyobraźni w życie. Poprzez swoje liczne książki i wykłady, używając prostych, ale bezpośrednich pojęć, dzielił się tajemnicą, jak sterować pośród licznych możliwości – matrycą.

Z perspektywy Neville’a wszystko, czego doświadczamy – dosłownie wszystko, co się nam przydarza, jest uczynione przez nas. Jest produktem naszej świadomości i absolutnie niczego innego. Wierzył, że nasza zdolność zastosowania tego pojmowania poprzez potęgę naszej wyobraźni, jest jedyną rzeczą stojącą między nami a cudami w naszym życiu. Tak, jak matryca zapewnia naczynie dla wszechświata, tak Neville sugerował, że niemożliwe jest, aby cokolwiek wydarzyło się poza zbiornikiem świadomości.

Mamy wszelką moc, jakiej potrzebujemy, aby stworzyć zmiany, które wybierzemy.

Zdolność ta jest nam udostępniona poprzez sposób, w jaki używamy potęgi naszej świadomości i tego, na czym postanowimy skoncentrować naszą uwagę. W swojej książce „Potęga świadomości” Neville podaje wiele przykładów prawdziwych historii, które jasno ilustrują, jak to działa.

Jak sugerował poeta William Blake istnieje cienka linia między rzeczywistością a wyobraźnią: „Człowiek jest w całości wyobraźnią”.

Jak proponuje fizyk David Bohm mówiąc, że ten świat jest projekcją wydarzeń w głębszej sferze rzeczywistości.

Blake kontynuuje: ”Wszystko, co posiadasz, choć wydaje się istnieć na zewnątrz, istnieje wewnątrz, w Twojej wyobraźni, w której ten Świat Śmiertelności jest tylko cieniem”.

Poprzez potęgę świadomego skupienia na rzeczach, które tworzymy w naszej wyobraźni, dajemy im „szturchańca”, który przenosi je przez barierę świata nierealnego w realny.

Neville wyjaśnia w jednym zdaniu, jakie podsunął słowa, które mogły pomóc jego nowemu przyjacielowi dopełnić nowego sposobu myślenia:

„Zasugerował, żeby w wyobraźni ujrzał twarz lekarza, wyrażającą niewiarygodne zdumienie, widząc go całkowicie uleczonym, żeby zobaczył, jak dwukrotnie go bada i usłyszał go powtarzającego w kółko: To cud, to cud”.

Kilka miesięcy później wizjoner otrzymał list mówiący o tym, jak młody człowiek rzeczywiście dokonał cudownego uzdrowienia. Neville spotkał się z nim potem i odkrył, że cieszył się on życiem w doskonałym zdrowiu.

 

Facebook
Analytics