pixel Cech NiH Hello my friend! | NLP Coaching Hipnoza- Grzegorz Halkiew (zaświadczenia MEN)

Hello my friend!

hello my friend!

Pierwszy dzień w Delhi. Szedłem kolorowymi, zatłoczonymi ulicami do restauracji na śniadanie. Było już po dziewiątej rano. Podszedł do mnie młody hindus i powiedział:
- hello my friend. what`s your name? where you come from?

Jeszcze nie wiedziałem, że te słowa będą mi towarzyszyły przez cały pobyt w Indiach- nieustannie zadawane z częstotliwością mantry- przez każdego, w każdym miejscu i o każdej porze.
Chciałem być grzeczny, odpowiedziałem na pytania, wytłumaczyłem gdzie jest Polska. On zaś zaczął prezentować mi bransoletki drewniane na rękę, który chciał sprzedać. Wymienił cenę. Trochę mnie ona zdziwiła, bo wcześniej słyszałem, że w Indiach jest dużo taniej, a jego cena nie odbiegała od takiej z polskich ekskluzywnych sklepów. Podziękowałem grzecznie i poszedłem dalej. Nie zdążyłem przejść nawet pięciu metrów, kiedy sytuacja się powtórzyła z innym młodym hindusem:
- hello my friend…

Już wiem, że jako biały byłem postrzegany nie tylko jako potencjalny kupiec, ale i jako osoba, która zapłaci znacznie więcej, niż towar jest wart. Poczułem się wykorzystywany. Ha, a ja przyjechałem do Indii pełen optymizmu w ujrzenie nieskażonego pieniędzmi świata.

Poszedłem dalej. Odnalazłem restaurację, gdzie umówiłem się z przyjaciółmi. Znajdowała się ona około dwustu metrów od mojego hotelu, na tarasie ostatniego piętra kamienicy. Schody wykonane z marmuru, ładnie pozamiatane, poręcz metalowa, malowana olejną farbą na ciemny brąz.

W centralnym miejscu restauracji, naprzeciw drzwi wejściowych siedziała za biurkiem hinduska. Ubrana była w sari, na nosie okulary, przed sobą trzymała duży zeszyt, w którym coś notowała. Co pewien czas brała do ręki gazetę i zagłębiała się w lekturze.
Jak później zauważyłem, z uwagą przyglądała się wchodzącym do restauracji gościom. Na jej twarzy lśnił ciepły, życzliwy uśmiech. Pomyślałem: to na pewno jest właścicielka lokalu.

W pewnym momencie właścicielka podeszła do wysokiego na około metr trzydzieści krzaku bukszpanu. Dotknęła delikatnie jego drobnych, zielonych listków i z czcią pochyliła nieznacznie do przodu głowę. Spojrzałem na nią zaciekawiony, a potem na bukszpan. Dopiero teraz ujrzałem, ze w gęstwinie liści bukszpanu jest zawieszona na cienkim druciku strasznie wyglądająca drewniana maska, przypominająca głodnego demona. Hinduizm to tygiel różnorodnych wierzeń i systemów religijnych. To wielobóstwo, ale co za tym idzie, również tolerancja religijna. Hindusi maja setki bogów i tysiące tysięcy świętych miejsc. Jedno z nich znajdowało się około metr ode mnie.

Podszedł do mnie kelner, podał kartę dań i zapytał, czy przynieść coś do picia. Zamówiłem napój z jogurtu namkin lassi. Za chwilę zaczęli schodzić się do restauracji przyjaciele. Zamówiliśmy śniadanie i…

W tym miejscu opowiem o kolejnym zwyczaju indyjskim. Jak pamiętasz, pierwszy zwyczaj można określić słowami; hello my friend. Kolejny zwyczaj jest jak znane w Polsce powiedzenie- powoli, czas nie zając. Na zamówione, proste śniadanie czekałem ponad godzinę. Miałem wystarczająco dużo czasu, aby porobić zdjęcia, nakręcić kilka scen kamerą, wypić kilka napojów. Koleżanka, która już była w Indiach powiedziała: tu Grzegorz nauczysz się dystansu do wszystkiego. I nauczyłem się.

Szefowa jednej z restauracji w Starym Delhi.

Dostawa lodu do restauracji

Add comment


Security code
Refresh

Facebook
Analytics