Świątynia księżyca cz.2

"Świątynia Księżyca" cz.2

 

 

Gnany niby wiatrem wybrałem się już 6 października ponownie do Białowieży. Sny jakie miałem przekonywały mnie, że powinienem jechać ponownie w miejsce "Świątyni Księżyca" i dokonać rytuałów oczyszczających oraz uaktywniających to miejsce, by te duchy, które stoją wokoło Świątyni mogły przejść do światła. Poniżej znajduje się wstępna relacja.

"Podszedłem do kręgów kamiennych Świątyni Księżyca wolno i badawczo patrząc wokoło. Uwagę przykuł kamień leżący na zewnętrznym kręgu względem przebiegającej tam drogi. Wizje ukazały, że przestrzeń pomiędzy kręgiem zewnętrznym wyznaczonym między innymi przez kamień nazwany roboczo  "Kamieniem Pożegnań" a kręgiem, przy którym przebiega obecnie droga, była kiedyś zewnętrznym placem Świątyni - to tu skupiali się ludzie tak, jak ujrzała to w wizji i opisała Beata.

Do kręgów wewnętrznych ludzie nie mieli wstępu bez wyraźnego pozwolenia. Medytacje przy "Kamieniu Pożegnań" ukazały, że miejsce to było energetycznie kilkakrotnie bezczeszczone - miedzy innymi w niedalekiej stosownie przeszłości ok 200 lat temu, przeprowadzono tu rytuały szamańskie, które nie spotkały się ze zrozumieniem duchowych strażników tego miejsca. Nie wiem jak to się stało, ale nie mam ani jednego zdjęcia "Kamienia Pożegnań" - a więc mam powód, aby tam ponownie wrócić :)

Po zdobyciu pierwszych informacji, postanowiłem odszukać dawne miejsce wejścia, aby poprosić Duchowych Strażników zgodnie z etykietą o zgodę na wejście i odprawienie rytuałów odprowadzających, o które poprosiły dusze zmarłe, stojące w opisanej wcześniej przestrzeni, poza kręgiem wewnętrznym Świątyni. "Kamień Pożegnań" leży na południu kręgu, wejście postanowiłem szukać na północy.

Zgodnie z moją techniką, wewnętrzny krąg obszedłem w lewą stronę wzmacniając wizje tak, jakbym cofał się w czasie. Podczas przejścia z punktu południowego do północnego trafiałem na miejsca, gdzie wyraźnie coś odstraszało od kręgów- to pola oddziaływania duchowych strażników miejsc rytualnych. W pewnym momencie do odczuć związanych z przestrzenią dołączyły bardziej prozaiczne- chrząknięcie niskim głosem, a po chwili uciekające z różnych miejsc kryjówek małe warchlaki dzika. Obecność rodziny dzików zwiększyła naszą ostrożność i sensytywność do granic percepcji.

 

Rytuały

Gdy znalazłem się już od północnej  strony kręgów, aby nie urazić duchowych gospodarzy Świątyni Księżyca postanowiłem wejść w kręgi wewnętrzne zgodnie z ceremoniałem, zaczynając od odnalezienia samego wejścia.

Niestety po samej bramie do dnia dzisiejszego nic nie pozostało. Kamienie, które wyglądały na Próg Świątyni znajdowały się kilka metrów przede mną, ale wyraźnie odczuwałem, że aby tam dojść musiałbym sforsować pewną energetyczną barierę, a nie chciałem tego robić, więc dalej i uważnie szukałem miejsca bramy wejściowej.

Poszukiwania nie przyniosły żadnego rezultatu, dlatego też postanowiłem odnieść się do metaforycznego przejścia przez bramę i obserwować, czy moje poczynania spotkają się z zrozumieniem i akceptacją duchowych strażników świątyni. Po uważnym przyjrzeniu się topografii, na miejsce wejścia wybrałem przestrzeń pomiędzy dwoma młodymi drzewami - młodymi bo nie wyglądały na takie, coby miały więcej niż 50 lat. Dwa drzewa wyznaczały metaforycznie bramę, kamień i młodziak strażników wejścia. Poprosiłem o pozwolenie wejścia na teren Sanktuarium.

 

Po otrzymaniu zgody na wejście do Sanktuarium, podszedłem do Progu Świątyni. Przyniosłem ze sobą dary, których chciałem użyć do odprawienia rytuału. Miałem zamiar złożyć te dary na Głównym Kamieniu Rytualnym, który służył za Bramę Przejścia do Świata Zmarłych. Gdy usłyszałem więc wewnętrzny głos pytający: "W jakim celu nas odwiedzasz?" powiedziałem o gotowości odprawienia rytuału przejścia dla tych, którzy na taki rytuał oczekują od tysiąca lat, oraz o chęci złożenia darów na Głównym Kamieniu Rytualnym.

O ile otrzymałem zgodę na wejście w głąb Sanktuarium, tak na złożenie darów na Głównym Kamieniu Rytualnym już zgody nie otrzymałem - przekazano mi, że nie jestem Kapłanem Świątyni, więc dary mogę złożyć tylko tu w progu wejścia jako dary dla Świątyni.

Jako dar dla Świątyni złożyłem: lampion, wcześniej dobrane i zebrane zioła, ziarno luzem, chleb z ziaren bez mąki polany miodem, plaster słoniny (czyli produkty prawdopodobnie dostępne na tym terenie).

Dary zostały przyjęte, a ja otrzymałem zgodę na wejście do następnego kręgu.

 

Znalazłem się w kolejnym kręgu. Okazało się, że tu jest następne przejście, przez które mogę przedostać się dopiero wówczas, kiedy zostanę oczyszczony "wodą".

Jako ofiarę za oczyszczenie złożyłem lampion oraz ziarna luzem.

Otrzymałem zgodę przejścia przez dołek, w którym odczułem, jakby była woda.

 

Za dołkiem pomiędzy trzema drzewami połączonymi mocno wystającymi korzeniami znajdowało się Pole Drzew Strażników. Drzewa te pełniły rolę reprezentantów okolicznych Drzew, będących duchowymi strażnikami Świątyni.

Złożyłem dary w postaci ziaren luzem i po otrzymaniu pozwolenia przeszedłem dalej i znalazłem się w wewnętrznym kręgu świątyni.

Abym mógł ujrzeć to, co potrzebne jest do odprawienia rytuału, poproszono mnie bym stanął na płaskim Kamieniu Oczyszczenia - jego duchowe światło oczyszczało i harmonizowało moje biopole. Kamień ten należał już do kręgu wewnętrznego przy Głównym Kamieniu Rytualnym.

 

Po oczyszczeniu biopola przedstawiono mi prośbę, by zanim przystąpię do głównego rytuału aktywującego moc kręgu, bym wcześniej oczyścił nieprawidłowość sprzed tysiąca lat, której nie zdążono naprawić przed wymordowaniem Kapłanów, bo później już nie miał kto tego zrobić.

Na Głównym Kamieniu Rytualnym dokonywano Rytuału Przejścia, umożliwiano przejście w zaświaty tym, którzy zakończyli swoje życie zgodnie z karmą - w wyniku śmierci w obronie Rodu, lub w wyniku śmierci naturalnej.

Przekazano mi jednak, że raz zdarzyło się inaczej. Do Świątynie pewna matka przyniosła zwłoki dziecka zapewniając, że umarło śmiercią naturalną. Kapłani zezwolili matce wejść z dzieckiem aż do wewnętrznego kręgu- tu dopiero spostrzegli, że zostali oszukani, bo dziecko nie zmarło śmiercią naturalną, lecz zostało okrutnie zabite. Wzburzyło to kapłanów, uważali że Świątynia została zbrukana i że za nieostrożność może spotkać ich kara- w tym momencie straże Świątyni zostały zaatakowane przez wrogów i wszyscy zginęli.

  (kadr z filmu Stara Baśń)

O oczyszczenie energii po tym incydencie poprosiłem towarzyszącą mi jasnowidzącą. Wyznaczyłem jej Ołtarz Poboczny na starym spróchniałym pniu, gdzie w imieniu wspomnianej wcześniej matki złożyła wyjaśnienie o kierowaniu się ślepą miłością do dziecka i gotowości pokuty za ściągniecie nieszczęścia na Świątynię Księżyca.

Dokonałem ruchów polem świadomości w typowy sposób dla Konstelacji Rodzinnych doprowadzając zwaśnione strony do połączenia w Miłości. Oczyszczenie zbrukanej przestrzeni zostało dokonane.

Poproszono mnie, bym teraz oczyścił w fizyczny sposób z jesiennych opadłych liści i porosłych mchów Główny Kamień Rytualny, a następnie poproszono bym usiadł do Narady Kapłanów podczas której zostanę poinstruowany, jak odprawić Rytuał Przejścia dla oczekujących dusz.

 

Po Naradzie Kapłanów, jako osoba odgrywająca rolę współczesnego kapłana zapaliłem świecę w lampionie rytualnym, postawiłem go na Głównym Kamieniu Rytualnym by aktywować energetycznie to miejsce tak, jak kiedyś aktywowali dawni Kapłani "Świątyni Księżyca".

Następnie światło lampionu przeniosłem na chwilę na ołtarz boczny, by oczyścić ten Ołtarz Boczny po odprawianym tam rytuale oczyszczenia wydarzenia z matką i dzieckiem.

Ponownie ująłem w dłonie lampion i trzykrotnie obszedłem Główny Kamień Rytualny dokonując aktywowania jego mocy oddziaływania. Wówczas zauważyłem jak z kamienia strzela prosto w niebo białe światło, zaś po stronie wschodniej żółte, a po zachodniej niebiesko-fioletowe.

Jako kolejne czynności wykonałem polecenie, by poinformować wszystkich żywych i zmarłych o otwarciu Ceremonii Rytuału Przejścia - uniosłem lampion wysoko i trzykrotnie zwróciłem się z tą informacją o otwarciu ku czterem stronom świata. Wykonując tą część rytuału zauważyłem, jak do duchów osób, które widziałem już od pierwszych dni które to stały na placu pierwszego kręgu, dołączają inni wychodząc z lasu - w tym pojawiło się wiele dzieci.

Po odprawieniu poleconych mi rytuałów, lampion ustawiłem przed Głównym Kamieniu Rytualnym od strony zachodniej, a przy Ołtarzu Bocznym ustawiłem fizyczny atrybut duchowego Strażnika Rytuału - bo jak mi przekazano, w wymiarze duchowym Rytuał Przejścia będzie trwał od 6 do 14 października.

 

Niezwykle dziwne jest to, jak doszło do odbycia się tych opisywanych w tym miejscu ceremonii. Można by wręcz stwierdzić, że Duchy najpierw wybrały Tomka Onikijuka na opiekuna tego miejsca, a następnie po wielu latach Tomek zaprowadził w to miejsce kogoś po raz pierwszy, właśnie nas - jak sam wspomniał, nie wiedząc dlaczego?

Ja zostałem ponownie tam wezwany po kilku już dniach, aby jak najszybciej odprawić ceremonię. Skąd ten pośpiech? Wszystko staje się jasne, gdy spojrzysz w Niebo.

Czas pełni - 8 października 2014 r. to moment, kiedy splatało się wiele kosmicznych wątków sprawiając, że wydarzenia mogły nabierać szczególnego znaczenia. Przede wszystkim towarzyszyło tej pełni całkowite zaćmienie Księżyca - w ścisłej koniunkcji z Uranem, co samo w sobie jest mieszanką wybuchową i może uruchomić zaskakujące zmiany. Zaćmienie to miało miejsce na południowym węźle księżycowym co oznacza, że zmiany te mogły dotyczyć wątków z przeszłości, wątków karmicznych, dotyczących przodków, a szczególnie w aspekcie odcięcia tego, co już minęło.

Merkury retrogradujący w kierunku znaku Wagi wspierał proces rozwiązywania supłów z przeszłości, zwłaszcza tych relacyjnych. Do tego wspierał wydarzenie Wielki Trygon w znakach ognistych. A wspomniany już Uran, Mars i Jowisz ustawiły się w równoramienny trójkąt i dały siłę na ruszenie z miejsca tego, czego wcześniej zmienić się nie udawało.

Pełnia w Baranie to czas działania i konfrontacji tego co zostało rozdzielone. Jest też wezwaniem do ujawnienia tego co pierwotne, dzikie i nieokiełznane..... i co jest źródłem siły i kreatywności, .... a także tarczą ochraniającą. Czas tej pełni oraz powyżej opisane wydarzenia wyjaśniają dokładnie to, czego wcześniej nie rozumieliśmy- wyjaśniają i tłumaczą, skąd wzięła się nazwa "Świątyni Księżyca".

 

Po odbyciu się Ceremonii Rytuału otwarcia Przejścia i postawieniu fizycznego atrybutu Strażnika Rytuału, wskazano mi miejsce wyjścia z kręgów wewnętrznych "Świątyni Księżyca", znajdujące się po południowej stronie zbocza. Poproszono o oczyszczenie się z energii tego, co tam się wydarzyło.

Po oczyszczeniu przeszedłem na Wyjściowe Schody Świątyni. Po wyjściu polecono mi, bym Zapieczętował na stałe Świątynię - po zakończeniu Rytuału 14 października 2014 r. - to miejsce stanie się "Wspomnieniem tego, co było tu przed laty".

Po odprawieniu Zaklęć Pieczętujących ustawiłem lampion, obsypałem ziarnem.

Poproszono mnie, bym dokonał również Ukrycia Pieczęci Zamykającej Świątynię, dlatego na zakończenie symbolicznie lampion obstawiłem łupkami kamieni w takiej ilości, jaką podali Strażnicy Tego Miejsca.

 

Po odbyciu się Rytuału Pieczęci Zamykającej zszedłem z dziedzińca zewnętrznego do wyjścia i ponownie zrozumiałem coś, co wydarzyło się wcześniej - zrozumiałem dlaczego Duchy nazwały pierwszy kamień, od którego zacząłem pracę Kamieniem Pożegnań. Pożegnałem więc Strażników, Kapłanów i "Świątynię Księżyca" wiedząc, że gdy przyjadę tu kolejny raz to wszystko co widziałem, będzie już tylko astralnym wspomnieniem.

Szczególne podziękowania

Dziękuję wszystkim, dzięki którym mogłem przeżyć tą niezwykłą w swej wymowie przygodę - przygodę z duchami Przodków. Dziękuję Tomkowi Onikijukowi i Bogusi Czarkowskiej za bycie przewodnikami i wskazanie wspaniałych miejsc hajnowszczyzny (bardzo mnie ciekawi Wasza opowieść o Czarownicy znad Łutowni, mam nadzieję że i inni będą mogli poznać te tajemnice). Dziękuję panom Leonowi Chlabiczowi za wspaniały wieczór, podczas którego wprowadził nas w atmosferę opowieści o przodkach, oraz dziękuję panu leśniczemu Jurkowi Pańkowskiemu za gościnę i oprowadzenie po Białowieży. Dziękuję Joli Żytkiewicz za dzielenie się swoim darem widzenia, Beacie Tokarskiej za współudział i weryfikację wizji, Emilce Białczak za wsparcie oraz Gebowi za wnikliwe spojrzenie. Dziękuję Wam wszystkim za wspólną pracę i podzielenie się swoimi wizjami, które rzuciły światło na rozwiązanie tajemnicy "Świątyni Księżyca". Dziękuję też Strażnikom Świątyni, którzy wybrali właśnie nas - a my dziękujemy czytelnikom tego artykułu za współudział w tym, aby Stara Baśń o Świątyni Księżyca pobudziła umysły i serca do otwarcia się na Przeszłość.

Tomku, Bogusiu a może zrobicie filmowy reportaż o tym? ;))

 

 

Zapraszam do lektury artykułu o Polesiu i miejscach mocy

Add comment


Security code
Refresh

Facebook