Tworzenie rzeczywistości

Tworzenie rzeczywistości

W naukach buddyzmu Mahajany wierzy się, że rzeczywistość może istnieć tylko tam, gdzie nasz umysł koncentruje swoją uwagę. W istocie, mądrość wskazuje, że zarówno świat czystej formy, jak i bezforemny - są wynikiem świadomości zwanej „subiektywną imaginacją". Każde doświadczenie wyda nam się dostatecznie realne tylko wówczas, jeśli przyjmiemy że coś, na co skierujemy swoją uwagę, będzie mogło zaistnieć w rzeczywistości. Z wyjątkiem lekkiej różnicy w zakresie języka, ta starożytna tradycja brzmi bardzo podobnie do XX-wiecznej teorii kwantowej.

Jeśli wszystkie z nakazów i zakazów kwantowych możliwości jest prawdą, a emocja jest kluczem do wyboru rzeczywistości, wówczas pytanie brzmi: Jak mamy czuć, że coś się wydarzyło, kiedy osoba obok patrzy nam prosto w twarz i mówi, że tak nie jest?

Na przykład, czy okłamujemy siebie samych, gdy mówimy, że bliska nam osoba jest już uzdrowiona, stojąc nad nią na oddziale intensywnej terapii w szpitalu?

Ironia ostatniego pytania polega na tym, że z samej natury nie istnieje na nie jedna odpowiedź. We wszechświecie wielu możliwych rzeczywistości - istnieją liczne potencjalne odpowiedzi. Gdzieś wśród tych wszystkich wszechświatów równoległych istnieje scenariusz, w którym uzdrowienie naszego bliskiego już nastąpiło. W jakimś miejscu istnieje rzeczywistość, w której choroba nie miała miejsca. Jednak z przyczyn, których możemy nigdy nie poznać ani nie zrozumieć, nie jest to rezultat, jaki został obudzony – nie jest to ta „rzeczywistość” leżąca przed nami na noszach.

Odpowiedź na pytanie sprowadza nas do tego, w co wierzymy na temat świata i naszej mocy wyboru. Pytaniem staje się: Jaką możliwość wybieramy? Na jaką rzeczywistość decyduje się nasz bliski lub lekarz? Aby na to odpowiedzieć musimy najpierw uznać, że mamy moc, aby takiego wyboru dokonać.

Jak to ukazała opowieść Neville’a o mężczyźnie i jego niemal beznadziejnej chorobie, obecna rzeczywistość nie jest zbudowana z kamienia. Wydaje się raczej miękka i plastyczna, może się zmienić nawet w chwili, gdy wydaje się, że nie ma po temu powodu. W relacji Neville’a, lekarze młodego człowieka postawili diagnozę (wybrali rzeczywistość) z nieoczekiwanym rezultatem. Nie wiedząc, że miał wybór, młody mężczyzna wierzył im z początku i przyjął ich wersję rzeczywistości. Dopiero wtedy, gdy zaoferowano mu inną możliwość i on ją zaakceptował, jego ciało odpowiedziało na nowe przekonanie.

Einstein przedstawił słynne twierdzenie, że nie możemy rozwiązać problemu, dopóki pozostajemy na tym samym poziomie myślenia, które go stworzyło. Podobnie nie możemy zmienić rzeczywistości, pozostając w tej samej świadomości, która ją stworzyła. Aby zamknąć jedną z wielu możliwości opisanych przez naukowców z Kopenhagi, wieloświatowość i teorie rzeczywistości Penrose’a, musimy ją określić z maksymalną dokładnością, precyzyjnie.

Z chwilą, gdy rozpoznamy nasz wybór w kategoriach tego, co widzimy jako naszą rzeczywistość, następne powszechnie zadawane pytania brzmią: Jak to robimy? Jak mamy postrzegać kogoś jako uleczonego, gdy ciało tej osoby wydaje się chore? Odpowiedź zaczyna się wraz z naszą gotowością, by spojrzeć poza iluzję tego, co świat nam ukazuje. W przykładzie choroby bliskiej osoby zachęca się nas, aby spojrzeć poza chorobę, jakiej on doświadcza, myśleć o niej jak o już uzdrowionej i odczuwać to, jak to jest być z nią w nowej rzeczywistości.

Jednakże, aby wybrać inną możliwość, musimy zrobić coś więcej, niż tylko myśleć o nowej formie bycia i życzyć sobie, żeby wyzdrowienie bliskiej osoby już nastąpiło. Jest to być może największa przestroga w tym sposobie widzenia świata i jest tym, co może stanowić największą pułapkę. W naszym strachu przed utratą osób, miejsc i rzeczy, które są nam najdroższe istnieje pokusa, aby radzić sobie z ogromem sytuacji poprzez negowanie rzeczywistości zaglądającej nam w twarz, mówiąc po prostu, że nią nie wierzymy. Ale do póki nie podejmiemy także działań, które zastąpią przerażającą rzeczywistość - rzeczywistością uzdrowienia, nasz brak akceptacji jest granicą dającą niewiele więcej niż frustracje i rozczarowanie.

Istnieje subtelna i delikatna równowaga między wybraniem po prostu nowej możliwości a rzeczywistym podążaniem za nią, angażowaniem myśli, uczuć i przekonań, które powołują do życia ów rezultat jako nową rzeczywistość.

Żeby wybrać kwantową rzeczywistość, musimy stać się tym nowym sposobem myślenia. Jak sugeruje Neville, musimy „porzucić” siebie dla nowej możliwości i w naszej „miłości dla tego stanu… żyć w nowym stanie i ani przez chwilę dłużej w dawnym”. A jest to dokładnie to, do czego zachęcają nas starożytne instrukcje.

 

Jesteśmy stworzeni, aby tworzyć

Podczas rozmowy z indyjskim poetą Rabindranathem Tagore, w 1930 roku, Albert Einstein podsumował dwa światopoglądy początku XX wieku, dotyczące naszej roli we wszechświecie: „ Istnieją dwie różne koncepcje na temat natury wszechświata” – zaczął. Pierwszy widzi „świat jako jedność zależną od ludzkości”, a drugi postrzega „świat, jako rzeczywistość niezależną od czynnika ludzkiego”.  Chociaż eksperymenty opisane powyżej pokazują z pewnością, że nasza świadoma obserwacja substancji, z której zbudowany jest nasz świat, włączając atomy i elektrony, bezpośrednio wpływa na sposób zachowania materii, prawdopodobnie odkryjemy, że istnieje trzecia możliwość – przypadająca gdzieś pomiędzy dwiema skrajnościami Einsteina.

Ta możliwość może ukazać, że nasz wszechświat zaczął istnieć poprzez proces, w którym na początku nie braliśmy udziału. Chociaż kreacja mogła rozpocząć się bez naszej obecności, jesteśmy tu teraz, podczas gdy on się nadal rozwija i ewoluuje. Od gwiazd tak odległych, że ich żywot dobiega końca, zanim ich światło dotrze do naszych oczu, po energię, która znika w tajemniczych meandrach, które nazywamy po prostu czarnymi dziurami, zmiana jest tą uniwersalną stałą, na którą można liczyć. Dzieje się to jako część wszystkiego, co widzimy i ma miejsce nawet w tych wymiarach, których nie możemy zobaczyć.

Do tej chwili powinno być jasne, iż jest dla nas rzeczą niemożliwą, abyśmy byli po prostu widzami w naszym świecie. Jako świadomi obserwatorzy, jesteśmy częścią wszystkiego, co widzimy. W dodatku, pomimo że naukowcy muszą się dopiero porozumieć co do tego, która teoria wyjaśnia, dlaczego zmieniamy naszą rzeczywistość, wszyscy sugerują, że wszechświat zmienia się w naszej obecności. Jest to tak, jakby fakt bycia świadomym był aktem tworzenia samym w sobie. Jak stwierdził fizyk John Weeler, żyjemy we wszechświecie uczestniczącym – ale nie takim, że manipulujemy lub wymuszamy naszą wolę, czy też jesteśmy w stanie kontrolować całkowicie świat wokół nas.

W roli, jaką odgrywamy dzisiaj, będąc częścią wszechświata, mamy zdolność modyfikowania i zmieniania jego małych fragmentów poprzez sposób, w jaki przeżywamy własne życie. W królestwie kwantowych możliwości zdajemy się być stworzeni do uczestniczenia w naszej kreacji. Jesteśmy stworzeni, aby tworzyć. Ponieważ wydajemy się być uniwersalnie złączeni na poziomie kwantowym, ostatecznie nasze połączenie obiecuje, że pozornie małe zmiany w naszym życiu mogą mieć olbrzymi wpływ na świat, a nawet na wszechświat poza nim. Nasze kwantowe połączenie z kosmosem przebiega tak głęboko, że naukowcy stworzyli nowe słownictwo, aby opisać co to połączenie naprawdę oznacza. Na przykład „efekt motyla” pisuje, jak małe zmiany mogą wywrzeć naprawdę wielki wpływ.

Zasadniczym wnioskiem z fenomenu określanego formalnie jako wrażliwa zależność od warunków początkowych, jest to, że mała, pojedyncza zmiana w jednej części świata może wywołać ogromne następstwa w innym miejscu i czasie. Jest to najczęściej określone słowami: „Gdy motyl zatrzepocze skrzydłami w Tokio, miesiąc później może to spowodować huragan w Brazylii”.

 

Add comment


Security code
Refresh

Facebook