Matryca inteligentnego Umysłu w badaniach naukowych

Matryca inteligentnego Umysłu w badaniach naukowych

Tym razem chcę opowiedzieć o trzech eksperymentach, które mogą zmienić wszystko.

Jak wiesz, wiek XX był bezprecedensowy, jeżeli chodzi o postęp naukowy. Wiele z odkryć nastąpiło po sobie tak szybko, że pozostawiły nas w pewnym stanie oszołomienia. Chociaż otworzyły drzwi do nowych możliwości, nie byliśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie: Co ta nowa informacja oznacza dla naszego ludzkiego życia?

Tak, jak wiek XX był czasem odkryć, możemy się przekonać, że wiek XXI jest okresem zrozumienia sensu tego wszystkiego, co odkryliśmy.

W proces tego rozumienia zaangażowanych jest wielu naukowców głównego nurtu, nauczycieli i badaczy naszego czasu. Podczas, gdy istnienie Matrycy Uniwersalnego Pola Energii steoretyzowano, zwizualizowano i opisano to dopiero niedawno wykonano doświadczenia, które udowodniły raz a zawsze istnienie tej Matrycy.

W latach 1993-2000 seria bezpośrednich eksperymentów wykazała istnienie ukrytego pola energii, w którym zanurzony jest wszechświat.

 

Eksperyment I

Biolog kwantowy Vladimir Poponin ogłosił wyniki badań, które on i jego koledzy z Peterem Gariaevem włącznie, prowadzili w Rosyjskiej Akademii Nauk. W czasopiśmie, które ukazało się w Stanach Zjednoczonych w 1995 roku, opisali serię eksperymentów wskazujących na to, że ludzkie DNA bezpośrednio wpływa na świat fizyczny poprzez coś, co jak wierzyli, było nowym polem energii łączącym je ze sobą. Pole to prawdopodobnie nie było nowe lecz istniało zawsze, ale nie było nigdy rozpoznane, gdyż jest taką forma energii, do pomiaru której nie mieliśmy nigdy odpowiedniego sprzętu.

Dr Poponin we wstępie do swojego raportu pisze: „Wierzymy, iż to odkrycie ma kolosalne znaczenie dla wyjaśnienia i głębszego zrozumienia mechanizmów stojących za fenomenami energii subtelnej, włączając w to wiele zaobserwowanych fenomenów uzdrawiania”.

Poponin i Gariaev zaplanowali swój pionierski eksperyment, aby sprawdzić zachowanie DNA wobec cząsteczek światła (fotonów), kwantowego materiału, z którego zbudowany jest świat. Najpierw usunęli powietrze ze specjalnie zaprojektowanej tuby, tworząc to, co uważa się za próżnię. Tradycyjnie pojęcie próżni oznacza, że zbiornik jest pusty, ale naukowcy wiedzieli, że nawet po usunięciu powietrza coś pozostało w środku – fotony. Używając precyzyjnie skonstruowanego sprzętu, który mógłby wykryć cząsteczki, naukowcy mierzyli ich rozmieszczenie wewnątrz tuby.

Chcieli zobaczyć, czy cząsteczki światła będą rozproszone wszędzie, przyczepione do szklanych boków, czy też może zgromadzą się w stos na dnie zbiornika. To, co znaleźli najpierw, nie było niespodzianką: fotony były rozrzucone w sposób całkowicie nieuporządkowany. Innymi słowy, cząsteczki były rozrzucone wszędzie wewnątrz pojemnika – a było to dokładnie to, czego oczekiwał Poponin i jego ekipa.

W następnej części doświadczenia wewnątrz zamkniętej tuby umieszczono razem z fotonami próbki ludzkiego DNA. W obecności DNA cząsteczki światła zrobiły coś, czego nikt się nie spodziewał: zamiast rozproszonego układu obserwowanego wcześniej przez ekipę, cząsteczki ułożyły się inaczej w obecności żywego materiału. Było jasne, że DNA miało bezpośredni wpływ na fotony, kształtując je w regularne wzory dzięki niewidzialnej sile. To ważne, ponieważ nie ma absolutnie niczego w dogmatach konwencjonalnej fizyki, co pozwalałoby na ten efekt. A jednak w tym kontrolowanym środowisku DNA - substancja, z której się składamy – zostało zaobserwowane i udokumentowane jako mające bezpośredni wpływ na kwantowy materiał, z którego nasz świat jest zbudowany.

Kolejna niespodzianka nastąpiła, kiedy DNA zostało usunięte z pojemnika. Były wszelkie powody, aby zaangażowani w to naukowcy sądzili, iż cząsteczki światła powrócą do poprzedniego rozrzuconego układu wewnątrz całej tuby. Jednak stało się inaczej, fotony pozostały uporządkowane zupełnie tak, jakby DNA pozostawało nadal w tubie.

Po sprawdzeniu urządzeń i wyników Poponin i jego koledzy stanęli przed zadaniem wyjaśnienia tego, co zaobserwowali. Co wpłynęło na cząsteczki światła, gdy DNA zostało usunięte z tuby? Czy DNA pozostawiło coś po sobie, jakąś trwałą siłę, która utrzymywała się po usunięciu fizycznego materiału? A może miało miejsce jeszcze bardziej tajemnicze zjawisko? Czy DNA i cząsteczki światła były wciąż połączone w jakiś sposób, którego nie rozpoznajemy, chociaż zostały fizycznie rozdzielone, a jeśli tak to do jakiego stopnia?

W podsumowaniu Poponin napisał, że on i badacze zostali zmuszeni do zaakceptowania hipotezy, iż została wzbudzona jakaś nowa struktura pola. Ponieważ efekt wydawał się bezpośrednio związany z obecnością żywego materiału zjawisko to zostało nazwane „fantomowym efektem DNA”. Nowa struktura pola Poponina brzmi zaskakująco podobnie do matrycy, którą Max Planck zdefiniował ponad 50 lat wcześniej, tak jak i jej wpływ sugerowany był przez starożytne tradycje.

Podsumowanie

Eksperyment Poponina jest ważny z wielu powodów. Być może najbardziej oczywiste jest to, iż pokazuje on jasno bezpośredni związek pomiędzy DNA, a energią z której składa się świat. Spośród wielu wniosków jakie można wyciągnąć z tej potężnej demonstracji dwa są pewne:

  1. Istnieje rodzaj energii, który wcześniej pozostawał,
  2. Komórki DNA wpływają na materię poprzez tę właśnie formę energii.

Wynik uzyskany pod ścisłą kontrolą warunków laboratoryjnych daje dowód na istnienie potężnego związku, który starożytne tradycje uważały za święty przez stulecia. DNA zmieniło zachowanie cząsteczek światła – esencji naszego świata.

Chociaż fantomowy efekt DNA sam w sobie jest rewolucyjną i wyrazistą demonstracją połączenia pomiędzy życiem a materią, to nabiera on jeszcze większego znaczenia w kontekście dwóch następnych eksperymentów.    

 

Eksperyment II

Badania wykazały ponad wszelka wątpliwość, że ludzka emocja ma bezpośredni wpływ na sposób funkcjonowania komórek. W latach 90 XX wieku naukowcy współpracujący z armia amerykańską badali czy siła naszych uczuć ma nadal wpływ na żywe komórki, szczególnie DNA, mimo że owe komórki nie są już częścią ciała. Innymi słowy, czy emocja ma nadal pozytywny lub negatywny wpływ na próbki tkanek, które zostały oddzielone od ciała. Wiedza konwencjonalna uznałaby, że nie. Podążając za tym sposobem myślenia z chwilą, gdy tkanka, skóra, organy czy kości zostaną usunięte z ciała żadne połączenie z nimi nie powinno już istnieć. Jednakże opisany poniżej eksperyment pokazuje nam, że dzieje się zupełnie coś innego.

W raporcie badań z 1993 roku, przedstawionym w czasopiśmie Advances, armia opisała eksperymenty, które przeprowadzono, aby precyzyjnie ustalić, czy połączenie emocji i DNA nadal trwa pomimo separacji, a jeśli tak, to na jakie odległości. Badacze zaczęli od pobrania wymazu tkanki i DNA z jamy ustnej wolontariusza. Próbka została wyizolowana i przeniesiona do innej sali w tym samym budynku, gdzie zaczęto badać fenomen, jaki według współczesnej nauki nie powinien mieć miejsca. W specjalnie zaprojektowanej komorze, DNA było elektrycznie mierzone, aby sprawdzić czy odpowiada na emocje osoby, od której pochodzi, czyli dawcy będącego w innym pokoju.

W tym pokoju dawcy pokazano szereg obrazów wideo. Materiał ten, w zamierzeniu prowokujący autentyczne stany emocjonalne w jego ciele, był bardzo różnorodny: od filmów wojennych aż po komedie. Ideą było, ażeby dawca doświadczył całego spektrum realnych emocji w krótkim okresie. W tym czasie w innej sali, DNA było mierzone pod kątem reakcji. Kiedy dawca doświadczał emocjonalnych wzlotów i upadków jego komórki wykazywały potężną elektryczną reakcję dokładnie w tej samej chwili. Chociaż spora odległość dzieliła dawcę od próbek, to jego DNA funkcjonowało jakby wciąż było połączone z jego ciałem.

W dalszych eksperymentach zwiększano odległość aż do kilkuset kilometrów, a czas mierzono zegarem atomowym. Za każdym razem przedział czasu mierzony pomiędzy emocją a reakcją komórek był równy zeru – wpływ był jednoczesny. Czy komórki były w tym samym pokoju, czy w odległości kilkuset kilometrów rezultaty były takie same. Kiedy dawca przeżywał emocjonalne doświadczenie jego DNA reagowało tak, jakby wciąż było połączone z jego ciałem.

Z tego punktu widzenia nie istnieje miejsce, w którym czyjeś ciało naprawdę się kończy, ani miejsce, w którym się zaczyna.

Implikacje płynące z tego eksperymentu są rozległe i z trudem mieszczące się w głowie. Jeśli nie możemy oddzielić człowieka od części jego ciała, czy oznacza to, że kiedy żywy organ skutecznie zostanie przeszczepiony drugiemu człowiekowi, obie osoby pozostają w jakiś sposób połączone?

Niemal każdego dnia większość z nas kontaktuje się z wieloma ludźmi i często jest to kontakt fizyczny. Za każdym razem, kiedy dotykamy innej osoby, nawet - po prostu wymieniając uścisk dłoni, ślad tego indywidualnego DNA pozostaje z nami w formie pozostawionych przez tę osobę komórek skóry. Jednocześnie cząstka naszego - pozostaje z tą osobą. Czy oznacza to, że nadal jesteśmy powiązani z tymi, których dotykamy, tak długo, jak długo żywe jest DNA w komórkach, które dzielimy? A jeśli tak, jak głęboko sięga to połączenie? Odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco – wygląda na to, że związek ten istnieje. Jednakże jakość tego połączenia wydaje się być zdeterminowana tym, jak bardzo jesteśmy świadomi jego istnienia.

Jeśli dawca doświadcza emocji w swoim ciele i jego DNA reaguje na te emocje, wówczas znaczyłoby to, że coś musi się przemieszczać między nimi, pozwalając emocji dotrzeć od jednego do drugiego, czy tak? Może tak, a może nie. Ten eksperyment mógł właśnie pokazać coś innego – potężną ideę, która jest tak prosta, że łatwo ją przeoczyć. Być może emocje dawcy nie musiały się wcale przemieszczać. Możliwe, że energia nie musi przemieszczać się od dawcy do odległego miejsca, aby wywierać wpływ. Emocje tej osoby mogły już być w DNA - i gdziekolwiek indziej w tej kwestii – w chwili, gdy powstały.

Podsumowanie

Podsumowując powyższy eksperyment można stwierdzić cztery rzeczy:

  1. Pomiędzy żywymi tkankami istnieje uprzednio nierozpoznana forma energii.
  2. Komórki i DNA komunikują się ze sobą poprzez pole energii.
  3. Ludzka emocja ma bezpośredni wpływ na DNA.
  4. Odległość wydaje się nie mieć wpływu na efekt.

 

Eksperyment III

Chociaż wpływ ludzkich emocji na zdrowie naszego ciała i systemu immunologicznego był od dawna akceptowany w tradycjach duchowych na całym świecie, rzadko bywał udokumentowany w sposób użyteczny dla przeciętnego człowieka.

W 1991 roku utworzono organizację o nazwie Institute of HeartMath ( Instytut Matematyki Serce ) w specyficznym celu zbadania mocy, jaką mają ludzkie uczucia nad ciałem oraz roli, jaką te emocje mogą odgrywać w naszym świecie. HeartMath postanowiło skoncentrować swoje badania szczególnie na miejscu w naszym ciele, w którym emocja i uczucie zdają się powstawać – na ludzkim sercu. Pionierska praca tych badaczy była szeroko publikowana w prestiżowych pismach i cytowana w publikacjach naukowych.

Jednym z najbardziej znaczących odkryć ogłoszonych przez HeatMath jest dokumentacja pola energii o kształcie obwarzanka, która otacza serce i rozciąga się poza ciało. To pole energii elektromagnetycznej istnieje w konfiguracji zwanej torusem i ma średnicę długości od 5 do 8 stóp. Chociaż pole serca nie jest aurą człowieka ani też praną opisaną w starożytnych tradycjach sanskrytu, może jednak być przejawem energii, która bierze początek w tym obszarze.

Wiedząc o istnieniu tego pola, badacze HeartMath zadawali sobie pytanie, czy może istnieć inny rodzaj energii, jakiego jeszcze nie odkryliśmy, który jest zawarty wewnątrz znanego już pola. Aby wypróbować tę teorię, badacze postanowili poddać testom wpływ ludzkiej emocji na DNA – esencję samego życia.

Doświadczenia prowadzone były w latach 1992-1995. Zostały rozpoczęte od wyizolowania DNA w szklanej zlewce, które następnie zostało poddane działaniu potężnej formy uczucia, znanej jako emocja koherentna. Według głównych badaczy Glena Reina i Rollina McCraty’ego, ten stan fizjologiczny może być stworzony celowo poprzez użycie specjalnie zamierzonej techniki mentalnego i emocjonalnego samozorganizowania, które zawierają celowe uspokojenie umysłu, przeniesienie świadomości do rejonu serca i skupienie się na pozytywnych emocjach.

Wykonano szereg testów, w których brało udział 5 osób wyszkolonych w stosowaniu emocji koherentnej. Używając specjalnych technik do analizy DNA zarówno pod kątem chemicznym, jak i wizualnym, badacze mogli wykryć zmiany jakie nastąpiły.

Wyniki były niezaprzeczalne, a ich implikacje bezbłędne. Zasadnicze przesłanie: ludzka emocja zmieniła kształt DNA. Bez fizycznego dotykania go ani robienia czegokolwiek innego poza stworzeniem precyzyjnego uczucia w swoim ciele, uczestnicy potrafili wpłynąć na molekuły DNA w zlewce.

W pierwszym eksperymencie, w którym brała udział tylko jedna osoba, wpływ był wywarty kombinacją ukierunkowanej intencji, bezwarunkowej miłości oraz specyficznego wyobrażenia molekuły DNA. Według słów jednego z badaczy: „Te doświadczenia ujawniły, że różne emocje wywoływały odmienny wpływ na molekuły DNA, powodując ich zawinięcie albo odwinięcie„. Rzecz jasna - implikacje wykraczały poza wszystko, co było dozwolone do dziś w tradycyjnej teorii naukowej.

Zostaliśmy uwarunkowani aby wierzyć, że stan DNA w naszym ciele jest nam dany. Współczesne myślenie sugeruje, że jest to ustalona ilość komórek – otrzymujemy to, co przy urodzeniu i z wyjątkiem wpływu leków, chemii oraz pola elektrycznego nasze DNA nie zmienia się w odpowiedzi na nic, co możemy uczynić w naszym życiu. Jednakże ten eksperyment pokazuje nam, że nic nie jest dalsze od prawdy.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich trzech eksperymentów jest to, iż dotyczą ludzkiego DNA. Nie ma absolutnie niczego w wiedzy konwencjonalnej, co pozwalałoby sadzić, że materiał życia zawarty w naszym ciele, może mieć wpływ na cokolwiek w świecie zewnętrznym. Nie ma również niczego, co mogłoby wskazywać, że ludzka emocja może mieć wpływ na DNA, gdy znajduje się ono wewnątrz ciała właściciela lub jest pozostawione samo o setki kilometrów od niego. A jednak dokładnie to pokazują nam wyniki.

Gdy się zastanowimy nad każdym z tych eksperymentów z osobna, w oderwaniu od pozostałych, wygląda to interesująco. Każdy z nich pokazuje coś, co zdaje się być anomalią istniejącą poza granicami konwencjonalnego myślenia, a niektóre z tych odkryć mogą być nieco zaskakujące. Bez szerszego kontekstu moglibyśmy mieć pokusę, aby zaliczyć je do kategorii: "rzeczy do sprawdzenia kiedy indziej…. kiedyś, kiedyś, w dalekiej przyszłości". Jednakże, kiedy rozważymy te trzy eksperymenty razem, następuje prawdziwe zburzenie paradygmatu.

Podsumowanie

W I eksperymencie Poponin pokazał nam, że ludzkie DNA ma bezpośredni wpływ na wibracje światła. Z drugiego doświadczenia dowiedzieliśmy się iż bez względu na to, czy znajdujemy się z naszym DNA w tym samym pokoju, czy też jesteśmy od niego oddzieleni setki kilometrów, jesteśmy wciąż połączeni z jego molekułami, a wpływ jest ten sam. W trzecim eksperymencie badacze HeartMath pokazali nam, że ludzka emocja ma bezpośredni wpływ na DNA, które z kolei oddziałuje bezpośrednio na substancję, z której nasz świat jest zbudowany. Jest to początek technologii – wewnętrznej technologii – która daje więcej, niż tylko mówienie nam, że możemy mieć wpływ na nasze ciało i nasz świat. Pokazuje nam, że ten wpływ istnieje i jak działa.

Wszystkie te eksperymenty wskazują dwie podobne konkluzje:

  1. „Coś tam jest”: matryca energii, która łączy każdą pojedynczą rzecz ze wszystkim innym we wszechświecie. To łączące pole odpowiada za nieoczekiwane rezultaty tych eksperymentów.
  2. DNA naszego ciała daje nam dostęp do energii łączącej nasz wszechświat, a emocja jest kluczem do połączenia się z tym polem.

W dodatku te doświadczenia pokazują nam, iż nasze połączenie z polem jest esencją naszego istnienia. Jeśli zrozumiemy, jak ono działa i w jaki sposób jesteśmy z nim połączeni, wówczas będziemy mieć wszystko, co potrzebne, aby zastosować naszą wiedzę o polu - w naszym życiu.

Dobrze byłoby zastanowić się nad tym, jaki wpływ może to wywrzeć na nasze życie i jakie wnioski możemy z tego wyciągnąć. Jakiego problemu nie można rozwiązać, jaka choroba nie może zostać wyleczona i jakich warunków nie można poprawić, jeśli możemy mieć dostęp do siły i zmiany w kwantowym wzorcu, z którego wszystko pochodzi?

Ten wzorzec był uprzednio nierozpoznanym polem energii, które Max Planck określił jako „świadomy i inteligentny Umysł”.

 

Add comment


Security code
Refresh

Facebook